Przewodnik dobrego zycia

A Guide to the Good Life

Starożytna sztuka stoickiej radości.
A Guide to the Good Life
Autor: William Irvine

Przewodnik dobrego życia: Starożytna sztuka sto­ic­kiej rado­ści to książka, która naprawdę zro­biła na mnie wra­że­nie. Filozofia, którą kie­ruję się w życiu odkąd skoń­czy­łem sie­dem­na­ście lat, ide­al­nie naśla­duje filo­zo­fię sprzed dwóch tysięcy lat zwaną sto­icy­zmem. Oto naj­waż­niej­sze notatki, które stresz­czają książkę i powinny pomóc Ci w pod­ję­ciu decy­zji czy chcesz czy­tać całą. A warto!

Jeżeli w życiu brak ci wiel­kiego celu, to zna­czy, że nie masz swo­jej filo­zo­fii życiowej.

Gdy będziesz już na łożu śmierci, się­gniesz pamię­cią wstecz i zdasz sobie sprawę, że zmar­no­wa­łeś swoją jedyną szansę, by żyć.

Zamiast dążyć do osią­gnię­cia cze­goś praw­dzi­wie cen­nego w swoim życiu, str­wo­ni­łeś je, ponie­waż pozwo­li­łeś, by coś odwró­ciło twoją uwagę.

Bez względu na to, jaką życiową filo­zo­fię przyj­miesz, twoje życie będzie praw­do­po­dob­nie lep­sze, niż gdy­byś pró­bo­wał żyć bez jed­nej, spój­nej filozofii.

Ze wszyst­kich rze­czy, do któ­rych możesz dążyć w życiu, co jest twoim zda­niem najcenniejsze?

Znajdź przy­jem­ność w sobie samym i nie pra­gnij innego szczę­ścia niż to pocho­dzące z wewnątrz.

Jeżeli nie uda ci się prze­zwy­cię­żyć wiecz­nego nie­na­sy­ce­nia, masz nie­wiel­kie szanse na dobre i pełne zna­cze­nia życie.

Dlaczego warto mieć samo­dy­scy­plinę? Ponieważ ci, któ­rzy ją mają, są w sta­nie zade­cy­do­wać, co robią ze swoim życiem. O ścieżce życia tych, któ­rym bra­kuje samo­dy­scy­pliny, decy­duje ktoś inny lub coś innego.

W szó­stym wieku przed naszą erą filo­zo­fia zro­biła wielki skok naprzód:

  • Pitagoras (570-500 p.n.e.) we Włoszech;
  • Tales (636-546 p.n.e.), Anaksymander (641-547 p.n.e.) i Heraklit (535-475 p.n.e.) w Grecji;
  • Konfucjusz (551-479 p.n.e.) w Chinach;
  • Budda (563-483 p.n.e.) w Indiach.

Filozofowie przed­sta­wiali swoim uczniom filo­zo­fię życia: uczyli ich, do czego w życiu warto dążyć, i jak naj­le­piej to robić.

Cynicy uwa­żali, że ludzie powinni cie­szyć się dobrymi rze­czami, które nie­sie ze sobą życie, mię­dzy innymi przy­jaź­nią i bogac­twem, ale tylko jeśli nie przy­wią­zują się do nich. Uważali, że od czasu do czasu powin­ni­śmy prze­stać czer­pać przy­jem­ność z życia, by pomy­śleć o stra­cie tego, co nas cieszy.

Jednak uni­ka­jąc „dobrych rze­czy”, tak jak cynicy, ludzie poka­zują, że rze­czy­wi­ście dobre – są czymś, czego by pra­gnęli, gdyby tylko nie ukrywali.

Stoicy czer­pali przy­jem­ność z „dobrych rze­czy”, które w danej chwili były dostępne, nie­mniej jed­nak byli gotowi z nich zrezygnować.

Stoicy wcale nie cha­rak­te­ry­zo­wali się sto­ic­kim spokojem!

Po wyja­śnie­niu wier­nym, co muszą robić, by postę­po­wać moral­nie i tra­fić do nieba, decy­zję na temat tego, jakie rze­czy w życiu warto osią­gnąć, a jakich nie, reli­gie zosta­wiają im samym. Nie widzą one niczego złego w tym, że wierny pra­cuje bar­dzo ciężko, by móc pozwo­lić sobie na wielką posia­dłość i drogi spor­towy samo­chód. Wierni róż­nych reli­gii, mimo róż­nic w poglą­dach, koń­czą z taką samą impro­wi­zo­waną filo­zo­fią życia, tj. formą oświe­co­nego hedonizmu.

Słuchaj swo­ich wro­gów, ponie­waż to oni jako pierwsi odkry­wają twoje błędy.

Głód naj­le­piej zaostrza ape­tyt, bo jeżeli zanim zaczniesz jeść pocze­kasz, aż będziesz głodny lub spra­gniony, to naj­prost­sze jedze­nie będzie ci spra­wiać więk­szą przy­jem­ność niż innym jedze­nie naj­droż­szych posiłków.

Rodzice wysy­łają dzieci do szkół filo­zo­fii nie tylko po to, by mogły nauczyć się, jak żyć dobrze, ale także, by wzmoc­nić ich siłę per­swa­zji. Stoicy, ucząc logiki, poma­gali uczniom roz­wi­nąć tę umie­jęt­ność: ucznio­wie, któ­rzy znali logikę, potra­fili zna­leźć błędy w rozu­mo­wa­niu popeł­niane przez innych, a przez to poko­nać ich w dyskusji.

Różnimy się od zwie­rząt jed­nym istot­nym ele­men­tem: mamy zdol­ność roz­sąd­nego myśle­nia. Zostaliśmy stwo­rzeni do tego, by być rozsądni.

Stoicki mędrzec nie jest próżny. Jest obo­jętny wobec dobra i zła. Nigdy nie czuje żalu, ponie­waż żal to irra­cjo­nalne skur­cze duszy.

Mędrzec jest celem, do któ­rego musimy mie­rzyć, nawet jeśli nie uda nam się osią­gnąć jego poziomu. Mędrzec dla sto­icy­zmu jest tym, czym Budda dla bud­dy­zmu. Większość bud­dy­stów nie ma nadziei, że uda im się osią­gnąć taki sto­pień oświe­ce­nia, jak Budda, jed­nak mimo to, poprzez roz­my­śla­nia o ide­al­no­ści Buddy, są w sta­nie osią­gnąć pewien poziom oświecenia.

Spokój to stan psy­chiczny, w któ­rym doświad­czamy nie­wielu nega­tyw­nych emo­cji, takich jak nie­po­kój, żal i strach, a za to wielu pozy­tyw­nych emo­cji, szcze­gól­nie radości.

Seneka wyja­śnia, jak naj­le­piej dążyć do spo­koju. Wykorzystaj zdol­ność roz­sąd­nego myśle­nia, by odda­lić od sie­bie to, co cię eks­cy­tuje lub prze­raża. Jeżeli jesteś w sta­nie to zro­bić, nastąpi nie­prze­rwany spo­kój i dłu­go­trwała wolność.

Stoicka szkoła powinna być jak gabi­net lekar­ski: wycho­dzący pacjenci powinni czuć się źle, a nie dobrze – każda tera­pia, która ma wyle­czyć pacjenta, praw­do­po­dob­nie sprawi też, że będzie odczu­wać dyskomfort.

Jeżeli spo­dzie­wasz się złego, pozba­wiasz go siły.

Nieszczęście naj­cię­żej dotyka tych, któ­rzy spo­dzie­wają się wyłącz­nie szczęścia.

Jesteśmy nie­szczę­śliwi, ponie­waż jeste­śmy nie­na­sy­ceni. Po tym, jak ciężko pra­cu­jemy, by dostać to, co chcemy, tra­cimy zain­te­re­so­wa­nie obiek­tem naszych pra­gnień. Zamiast odczu­wać satys­fak­cję, czu­jemy nieco znu­dzeni, a w odpo­wie­dzi na nudę wymy­ślamy sobie nowe, jesz­cze wspa­nial­sze pragnienia.

Najłatwiejszym spo­so­bem na to, by osią­gnąć szczę­ście, jest pra­gnie­nie tego, co już mamy.

Wyobraź sobie, że stra­ci­łeś to, co sobie cenisz – że opu­ściła cię żona, ukra­dziono ci samo­chód i stra­ci­łeś pracę. Dzięki temu bar­dziej doce­nisz swoją żonę, samo­chód i pracę.

Całując swoje dziecko, w ciszy pomyśl o tym, że jutro może umrzeć.

W toku dnia codzien­nego od czasu do czasu zatrzy­maj się i pomyśl o tym, że nie będziesz żyć wiecz­nie, a ten dzień może być twoim ostatnim.

Myśl o tym, jak byś się czuł, gdy­byś utra­cił swój doby­tek: dom, samo­chód, ubra­nia, zwie­rzęta domowe, pie­nią­dze na kon­cie. Jak byś się czuł, gdy­byś stra­cił swoje umie­jęt­no­ści, łącz­nie z mową, słu­chem, zdol­no­ścią cho­dze­nia, oddy­cha­nia i prze­ły­ka­nia; jak byś się czuł, gdy­byś utra­cił wolność.

Twoje nie­gdy­siej­sze marze­nia speł­niły się. Poślubiłeś osobę, o któ­rej marzy­łeś, masz dzieci i pracę, które kie­dyś chcia­łeś mieć, a także samo­chód, który kie­dyś bar­dzo chcia­łeś kupić.

Żyjesz w świe­cie, który dla two­ich przod­ków byłby marze­niem. Oczywiste są dla cie­bie rze­czy, bez któ­rych twoi przod­ko­wie musieli się obejść.

Optymista widzi szklankę do połowy pełną. Dla sto­ika ten poziom opty­mi­zmu byłby dopiero począt­kiem. Doceniwszy fakt, że szklanka jest do połowy pełna, a nie zupeł­nie pusta, wyra­ziłby radość z tego, że w ogóle ma szklankę: mogłaby prze­cież się roz­bić lub zostać skra­dziona. A jeżeli byłby u szczytu swo­ich sto­ic­kich moż­li­wo­ści, mógłby dodać jesz­cze, jaką zdu­mie­wa­jącą rze­czą są szklane naczy­nia: są tanie i dość wytrzy­małe, nie nadają żad­nego smaku rze­czom, które do nich wkła­damy i – cud nad cudy! – pozwa­lają nam zoba­czyć, co jest w środku.

Istnieje róż­nica pomię­dzy myśle­niem o tym, że coś złego może się stać, a mar­twie­niem się. Rozmyślanie to ćwi­cze­nie inte­lek­tu­alne. Przeprowadzaj takie ćwi­cze­nia bez udziału emocji.

Pewien ojciec co jakiś czas myśli o tym, że może stra­cić swoje dziecko, i dla­tego nie trak­tuje jego obec­no­ści za pew­nik; wręcz prze­ciw­nie, bar­dzo je docenia.

Inny ojciec zakłada, że jego dziecko będzie przy nim już zawsze, przez co jego obec­ność jest dla niego oczywista.

Nie kochaj zbyt mocno rze­czy, które cię cie­szą. Bądź użyt­kow­ni­kiem, a nie nie­wol­ni­kiem darów losu.

Kiedyś po raz ostatni usły­szysz dźwięk pada­ją­cego śniegu, zoba­czysz wscho­dzący księ­życ, pową­chasz popcorn, poczu­jesz cie­pło dziecka zasy­pia­ją­cego w two­ich ramio­nach. Za każ­dym razem, gdy coś robisz, może to być twój ostatni raz, a taka świa­do­mość może nadać tym rze­czom zna­cze­nie i inten­syw­ność, któ­rych nie doświad­czył­byś w prze­ciw­nym wypadku.

Niemożliwe jest połą­cze­nie ze sobą szczę­ścia i pra­gnie­nia nieobecnego.

Pragnij tylko tych rze­czy, które łatwo uzy­skać. Pragnij tylko tego, co jesteś pewien, że możesz zdobyć.

Zyskaj zado­wo­le­nie dzięki zmia­nie samego sie­bie – zmia­nie swo­ich pragnień.

Jeżeli będziesz odma­wiać udziału w kon­kur­sach, które możesz prze­grać, nigdy nie prze­grasz żad­nego konkursu.

Kluczem do dobrego życia jest cenie­nie rze­czy, które mają praw­dziwą war­tość, i obo­jęt­ność wobec rze­czy, które war­to­ści nie mają.

Energia i czas poświę­cone rze­czom, któ­rych nie możesz kon­tro­lo­wać, nie będą miały żad­nego wpływu na wynik wyda­rzeń, a przez to staną się stratą czasu i energii.

Stawiaj sobie wewnętrzne, a nie zewnętrzne cele.

Skup się na wewnętrz­nych celach. Nie sta­raj się zmie­nić świata, tylko zrób, co w two­jej mocy, by wpro­wa­dzić pewne zmiany. Nawet, jeżeli twoje wysiłki nie odniosą rezul­ta­tów, będziesz mieć spo­kojne sumie­nie, wie­dząc, że osią­gną­łeś swój cel: zro­bi­łeś, co mogłeś.

Miej fata­li­styczne podej­ście do prze­szło­ści i teraź­niej­szo­ści. Nie porów­nuj swo­jej sytu­acji z innymi, lep­szymi oko­licz­no­ściami, w któ­rych mógł­byś się znaleźć.

Uważnie szu­kaj wszyst­kich zalet, które upięk­szają życie.

Poza roz­my­śla­niem nad złymi rze­czami, które się mogą się wyda­rzyć, spró­buj cza­sem żyć tak, jakby się już wyda­rzyły. Zamiast tylko myśleć o tym, jak by to było, gdy­byś stra­cił mają­tek, od czasu do czasu prak­ty­kuj ubó­stwo: zado­wól się tanią strawą i pro­stym ubiorem.

Przyjrzyj się rze­czom, któ­rych wyda­wało ci się, że potrze­bu­jesz, by zde­cy­do­wać, bez czego tak naprawdę mógł­byś żyć.

Jeśli będziesz się roz­piesz­czać i pozwo­lisz, by przy­jem­ność cię zepsuła, niczego nie będziesz w sta­nie znieść. Nie dla­tego, że życie jest cięż­kie, ale dla­tego, że jesteś zbyt miękki. Upewnij się, że nigdy nie jest ci zbyt wygodnie.

Od czasu do czasu sta­raj się doświad­czyć nie­wy­gody. Ubierz się zbyt lekko w chłodny dzień lub wyjdź z domu bez butów. Bądź spra­gniony lub głodny, mimo że masz wodę i jedze­nie w zasięgu ręki.

Nie pró­buj się karać tymi nie­wy­go­dami; doświad­czaj ich po to, by lepiej cie­szyć się życiem.

Uodparniaj się na nie­szczę­ścia, które mogą ci się przy­tra­fić w przy­szło­ści. Jeżeli znasz tylko wygodę, to ból czy dys­kom­fort, które z pew­no­ścią spo­tkają cię pew­nego dnia, mogą być dla cie­bie trau­ma­tycz­nym przeżyciem.

Jeżeli od czasu do czasu doświad­czasz nie­wiel­kiej nie­wy­gody, nabie­rzesz pew­no­ści, że potra­fisz prze­trwać także i poważ­niej­szy dys­kom­fort. Nie będziesz się ich więc oba­wiać w przy­szło­ści. Przeżywając małe nie­wy­gody, tre­nu­jesz odwagę.

Będziesz lepiej doce­niać wygodę, któ­rej doświadczasz.

Jeżeli od czasu do czasu zaak­cep­tu­jesz nie­wy­godę, praw­do­po­dob­nie będzie ci wygod­niej niż oso­bie, która pró­buje uni­kać wszel­kiego dys­kom­fortu. Twoja sfera kom­fortu będzie dużo roz­le­glej­sza niż u innych, a przez to będziesz czuć się dobrze w sytu­acjach, które stre­so­wa­łyby innych.

Zrezygnuj cza­sem z nie­groź­nych przy­jem­no­ści. Nie sko­rzy­staj z oka­zji, by napić się wina – nie dla­tego, że oba­wiasz się alko­ho­li­zmu, ale po to, by nauczyć się samokontroli.

Siła woli jest jak siła mię­śni: im czę­ściej ją ćwi­czysz, tym jest silniejsza.

Praktykując odma­wia­nie sobie rze­czy przez dłuż­szy czas, możesz zmie­nić się w osobę o nie­zwy­kłej odwa­dze i samo­kon­troli. Będziesz w sta­nie doko­nać rze­czy, któ­rych inni się oba­wiają i powstrzy­mać się od rze­czy, któ­rym inni nie mogą się oprzeć. Będziesz w pełni kon­tro­lo­wać samego sie­bie. Ta samo­kon­trola sprawi, że będziesz mieć więk­sze szanse na osią­gnię­cie celów swo­jej życio­wej filo­zo­fii, a to z kolei znacz­nie poprawi twoje szanse na dobre życie.

Świa­doma rezy­gna­cja z przy­jem­no­ści może być sama w sobie przyjemna.

Będziesz z sie­bie zado­wo­lony i pochwa­lisz samego siebie.

Od czasu do czasu pomyśl o wyda­rze­niach życia codzien­nego, o tym, jak na nie zare­ago­wa­łeś, oraz jak powi­nie­neś był na nie zare­ago­wać zgod­nie z zasa­dami stoików.

Nie przej­muj się żad­nymi obe­lgami i znie­wa­gami. Nie przej­muj się też pochwałami.

By wie­dzieć, ilu ludzi ci zazdro­ści, policz osoby, które cię podziwiają.

Przestańmy obwi­niać, kry­ty­ko­wać i chwa­lić. Przestańmy się prze­chwa­lać sobą i tym, jak wiele wiemy. Gdy coś uda­remni nasze pra­gnie­nia, obwi­niajmy samych sie­bie, a nie oko­licz­no­ści zewnętrzne.

Śmiało wypeł­niaj obo­wiązki, do któ­rych my, ludzie, zosta­li­śmy stwo­rzeni. Nic innego nie powinno cię roz­pra­szać. Gdy się obu­dzisz, zamiast leżeć w łóżku, wstań i zaj­mij się porządną pracą – pracą, do któ­rej zosta­łeś stworzony.

Jeżeli będziesz robić rze­czy, do któ­rych jesteś stwo­rzony, odczu­jesz praw­dziwą rozkosz.

Nie możesz po pro­stu uni­kać kon­taktu z dener­wu­ją­cymi ludźmi, nawet jeżeli dzięki temu twoje życie sta­łoby się prost­sze. Nie możesz też pod­dać się tym ludziom, by unik­nąć nie­zgody. Powinieneś sta­wić im czoła i wypra­co­wać roz­wią­za­nie dobre dla obu stron. Okaż praw­dziwą miłość ludziom, któ­rymi obda­rzył cię los.

Wykonywanie spo­łecz­nych obo­wiąz­ków da ci naj­lep­szą szansę na dobre życie. To wła­śnie nagroda za wyko­ny­wa­nie obo­wiąz­ków: dobre życie.

Wypracuj u sie­bie okre­ślony cha­rak­ter i wzór zacho­wa­nia, gdy jesteś sam. Następnie, gdy będziesz z innymi ludźmi, pozo­stań sobą.

Podchodź selek­tyw­nie do funk­cji spo­łecz­nych, które będziesz pełnić.

Musisz mieć kon­takt z dener­wu­ją­cymi, błęd­nie myślą­cymi lub zło­śli­wymi ludźmi, by pra­co­wać we wspól­nym inte­re­sie. Bądź jed­nak selek­tywny w wybo­rze przy­ja­ciół. Unikaj przy­jaźni z ludźmi, któ­rzy mają zabu­rzone war­to­ści, by ich war­to­ści nie wpły­nęły nega­tyw­nie na twoje. Szukaj ludzi, któ­rzy wyznają takie same war­to­ści, jak ty, a w szcze­gól­no­ści ludzi, któ­rym życie według dobrych war­to­ści udaje się lepiej od cie­bie. Ciesząc się towa­rzy­stwem tych ludzi, pra­cuj ciężko, by nauczyć się od nich jak najwięcej.

Spędzając czas z „nie­czy­stą” osobą sam sta­niesz się nieczysty.

Jeżeli iry­tują cię czy­jeś wady, zasta­nów się nad wła­snymi sła­bo­ściami. Dzięki temu nabie­rzesz wię­cej empa­tii wobec błę­dów tej osoby i będziesz wobec niej bar­dziej tolerancyjny.

Społeczny fata­lizm: w kon­tak­tach z ludźmi, zakła­daj, że muszą zacho­wy­wać się w okre­ślony spo­sób. Dlatego nie ma sensu chcieć, by zacho­wy­wali się inaczej.

Największym ryzy­kiem w kon­tak­tach z dener­wu­ją­cymi ludźmi jest to, że możesz ich znie­na­wi­dzić, a nie­na­wiść krzyw­dzi cię. Dlatego musisz pra­co­wać nad sobą, by upew­nić się, że ludzie nie znisz­czą two­jego życz­li­wego nasta­wie­nia wobec nich.

Stoicy są zwo­len­ni­kami mał­żeń­stwa. Mądry czło­wiek powi­nien wziąć ślub, a po ślu­bie mąż i żona powinni oboje ciężko pra­co­wać nad tym, by się nawza­jem uszczę­śli­wiać. W dobrym mał­żeń­stwie dwoje ludzi two­rzy zwią­zek pełen miło­ści i pró­buje prze­ści­gnąć się w tro­sce oka­zy­wa­nej sobie nawzajem.

Zastanów się nad tym, skąd pocho­dzi znie­waga. Jeżeli sza­nu­jesz to, skąd pocho­dzi i cenisz sobie opi­nię tej osoby, to jej uwagi nie powinny cię irytować.

Jeżeli nie sza­nu­jesz osoby, która cię obraża, powi­nie­neś odczu­wać ulgę, a nie czuć się urażony.

Traktuj obe­lgi innych ludzi jak szcze­ka­nie psów. Gdy pies na cie­bie szczeka, możesz zapa­mię­tać, że chyba cię nie lubi, ale tylko głu­piec mar­twiłby się z tego powodu.

Ludzi nie mar­twią rze­czy same w sobie, ale ich opi­nie na temat tych rzeczy.

Niereagowanie na obe­lgę jest jedną z naj­bar­dziej sku­tecz­nych reakcji.

Chronienie słab­szych przed znie­wa­gami sprawi, że staną się na nie nadwrażliwi.

Seneka, opła­ku­jąc śmierć brata, napi­sał: „Natura wymaga od nas nieco smutku, jed­nak jego więk­sza ilość jest wyni­kiem próżności”.

Negatywna retro­spek­cja: wyobraź sobie, że nigdy nie mia­łeś cze­goś, co stra­ci­łeś. Dzięki temu możesz zastą­pić żal po utra­co­nej rze­czy wdzięcz­no­ścią, że w ogóle ją miałeś.

Rozsądek jest naj­lep­szą bro­nią prze­ciwko żalowi, ponie­waż pozwala prze­stać pła­kać – a szczę­ście nie.

Reagowanie żalem na żal przy­ja­ciół jest rów­nie głu­pie, co poma­ga­nie otru­temu poprzez zaży­cie trucizny.

Jesteśmy złymi ludźmi, żyją­cymi pośród złych ludzi, i tylko jedno może nas uspo­koić: musimy umó­wić się, że będziemy wobec sie­bie łaskawi.

Ludzie nie­słusz­nie dążą do sławy. Niektórzy chcą być znani na całym świe­cie. Niektórzy chcą być sławni lub popu­larni w swoim kręgu zna­jo­mych lub wybra­nym zawo­dzie. Niemal każdy szuka podziwu u przy­ja­ciół i sąsiadów.

Cena sławy jest tak wysoka, że wszel­kie korzy­ści prze­stają się wobec niej liczyć.

Nie dąż do wyso­kiego sta­tusu spo­łecz­nego, ponie­waż jeśli wtedy twoim celem będzie zado­wa­la­nie innych, nie będziesz mógł zado­wa­lać sie­bie. Staniesz się niewolnikiem.

W kon­tak­tach z innymi ludźmi, bądź obo­jętny na to, co o tobie myślą. Bądź kon­se­kwentny w swo­jej obo­jęt­no­ści. Miej rów­nie lek­ce­wa­żący sto­su­nek do apro­baty i dezaprobaty.

Katon świa­do­mie postę­po­wał tak, by wywo­ły­wać pogardę innych, tylko po to, by ćwi­czyć się w jej ignorowaniu.

Niepotrzebowanie bogac­twa jest cen­niej­sze niż samo bogactwo.

Jeżeli pro­wa­dzisz luk­su­sowy styl życia, możesz utra­cić zdol­ność roz­ko­szo­wa­nia się pro­stymi rzeczami.

Ludzie żyjący w luk­su­sie stają się trudni do zado­wo­le­nia. Jednak zamiast opła­ki­wać utratę zdol­no­ści cie­sze­nia się pro­stymi rze­czami, są dumni z nowo zdo­by­tej nie­moż­no­ści doce­nie­nia cze­goś, co nie jest „najlepsze”.

Ludzie, któ­rzy żyją w luk­su­sie, rzadko są zado­wo­leni: doświad­cza­nie luk­susu tylko zaostrza ich ape­tyt na więcej.

Ubieraj się, by chro­nić ciało, a nie po to, by impo­no­wać innym. Twój dom także powi­nien być funkcjonalny.

Wyobraź sobie swoją sta­rość. Umiejętności, które uwa­ża­łeś za oczy­wi­ste, znikną. Kiedyś bie­ga­łeś na kil­ku­ki­lo­me­tro­wych tra­sach; teraz dosta­jesz zadyszki po przej­ściu kory­ta­rzem. Kiedyś zaj­mo­wa­łeś się finan­sami dużej kor­po­ra­cji; teraz nie potra­fisz nawet zapla­no­wać domo­wego budżetu.

Najpiękniejszy okres w życiu nastę­puje, gdy chyli się ono ku koń­cowi, jed­nak nie dotarło jesz­cze do ostat­niej prostej.

Ponieważ w mło­do­ści zakła­da­łeś, że będziesz żyć wiecz­nie, każdy kolejny dzień trak­to­wa­łeś za oczy­wi­stość, przez co wiele z nich zmar­no­wa­łeś. Jednak na sta­rość, sam fakt obu­dze­nia się rano może być powo­dem do świętowania.

Posiadanie spój­nej filo­zo­fii życia może spra­wić, że bar­dziej zaak­cep­tu­jesz śmierć. Dzięki spój­nej filo­zo­fii, będziesz wie­dzieć, co w życiu warto osią­gnąć i praw­do­po­dob­nie osią­gniesz to na tyle, na ile będziesz w sta­nie. W związku z tym, gdy przyj­dzie ci umrzeć, nie będziesz czuł się oszukany.

Natomiast ci, któ­rzy wie­dli życie bez spój­nej filo­zo­fii życia, będą despe­racko pró­bo­wać opóź­nić śmierć. Ponieważ ich uboga filo­zo­fia życia prze­ko­nała ich, że to, co w życiu ważne, to posia­da­nie jak naj­więk­szej ilo­ści rze­czy, a nie mogą już wię­cej mieć, jeżeli umrą.

Prawdopodobieństwo, że ktoś, kto uważa, że będzie żyć wiecz­nie, zmar­nuje swoje życie, jest dużo więk­sze niż w przy­padku osoby, która rozu­mie, że jej dni są policzone.

Lepiej by nam się żyło rów­nież wtedy…

  • gdyby, zamiast ciężko pra­co­wać, by być bogaci, nauczy­li­by­śmy się być zado­wo­leni z tego, co mamy;
  • gdyby, zamiast dążyć do sławy, prze­zwy­cię­ży­li­by­śmy nasze pra­gnie­nie podziwu ze strony innych;
  • gdyby, zamiast poświę­cać czas na pla­no­wa­nie, jak skrzyw­dzić kogoś, komu zazdro­ścimy, poświę­ci­li­by­śmy go na prze­zwy­cię­że­nie zazdrości;
  • gdyby, zamiast zamę­czać się pró­bami osią­gnię­cia popu­lar­no­ści, ulep­szy­li­by­śmy nasze rela­cje z naszymi praw­dzi­wymi przyjaciółmi.

Naucz się cie­szyć z rze­czy bez poczu­cia, że masz do nich prawo, i nie przy­zwy­cza­ja­jąc się do nich.

Thoreau chciał stwo­rzyć filo­zo­fię życia. Zawsze wiąże się to z zada­niem prak­tycz­nego pyta­nia: jak naj­le­piej prze­żyć codzienne życie?

To zupeł­nie natu­ralne, że ludzie odczu­wają żal, gdy doświad­czają oso­bi­stych kata­strof. Po okre­sie peł­nego prze­my­śleń żalu, stoik pró­bo­wałby pozbyć się wszel­kich jego resz­tek przez roz­sądne rozu­mo­wa­nie. Powołałby się na takie argu­menty, jak Seneka w swo­ich pocie­sze­niach: „Czy osoba, która umarła chcia­łaby, żebym tak się zacho­wy­wał? Oczywiście, że nie. Chciałaby, żebym był szczę­śliwy! Najlepszym spo­so­bem na uczcze­nie jej pamięci jest porzu­ce­nie żalu i życie dalej”.

Stoicy sprze­ci­wiali się żalowi jako nega­tyw­nej emo­cji. Jednocześnie zda­wali sobie sprawę, że ponie­waż jeste­śmy tylko śmier­tel­ni­kami, żal jest nie­moż­liwy do unik­nię­cia, podob­nie jak odro­bina stra­chu, nie­po­koju, gniewu, nie­na­wi­ści, upo­ko­rze­nia i zazdro­ści. Dlatego celem sto­ików nie było wyeli­mi­no­wa­nie żalu, ale ogra­ni­cze­nie go.

Pierwszym kro­kiem w prze­mia­nie spo­łe­czeń­stwa w takie, w któ­rym ludzie wiodą dobre życie, jest naucze­nie ludzi, jak spra­wić, by ich szczę­ście jak naj­mniej zale­żało od warun­ków zewnętrznych.

Drugim kro­kiem jest zmiana warun­ków zewnętrznych.

Jeżeli nie uda nam się zmie­nić samych sie­bie, to bez względu na to, jak bar­dzo zmie­nimy spo­łe­czeń­stwo, w któ­rym żyjemy, mamy nie­wiel­kie szanse na dobre życie.

Gdybyś przy­szedł do Epikteta i powie­dział: „Chcę wieść dobre życie. Co powi­nie­nem robić?”, odpo­wie­działby: „Żyj w zgo­dzie z naturą.” Następnie opo­wie­działby ci bar­dzo szcze­gó­łowo, jak to zrobić.

Gdybyś zadał to samo pyta­nie filo­zo­fowi z dwu­dzie­sto­wiecz­nego nurtu ana­li­tycz­nego, praw­do­po­dob­nie nie odpo­wie­działby ci, ale prze­ana­li­zo­wał samo pyta­nie: „Odpowiedź na twoje pyta­nie zależy od tego, co masz na myśli mówiąc »dobre życie«, co z kolei zależy od tego, co masz na myśli mówiąc »dobre« i »życie«”. Mógłby wtedy przed­sta­wić ci wszystko, co mógł­byś mieć na myśli zada­jąc to pyta­nie, i dla­czego każde z tych zna­czeń jest cha­otyczne z logicz­nego punktu widzenia.

Potem pod­su­mo­wałby: nie ma sensu pytać o to, jak wieść dobre życie. Po jego prze­mo­wie mógł­byś być pod wra­że­niem jego talentu do filo­zo­ficz­nej ana­lizy, jed­nak mógł­byś także stwier­dzić, słusz­nie z resztą, że brak mu spój­nej filo­zo­fii życia.

Filozofie życia mają dwa ele­menty skła­dowe: mówią, które rze­czy w życiu warto osią­gnąć, a któ­rych nie, a także mówią, jak osią­gnąć te rze­czy, które warto posiadać.

Jeżeli w życiu brak ci wiel­kiego celu, to zna­czy, że nie masz swo­jej filo­zo­fii życiowej.

Posiadamy umie­jęt­ność cho­dze­nia, ponie­waż nasi przod­ko­wie, któ­rzy potra­fili cho­dzić, mieli więk­sze szanse na prze­ży­cie i roz­mna­ża­nie się niż ci, któ­rzy tego nie potra­fili. Niemniej jed­nak nie­któ­rzy wyko­rzy­stują tę umie­jęt­ność, by wspiąć się na Mount Everest, co znacz­nie zmniej­sza ich szanse na przeżycie.

W taki sam spo­sób jak „źle wyko­rzy­stu­jemy” naszą zdol­ność sły­sze­nia czy cho­dze­nia – to zna­czy w spo­sób, który nie ma nic wspól­nego z prze­ży­ciem czy roz­mna­ża­niem naszego gatunku – możemy rów­nież źle wyko­rzy­sty­wać umie­jęt­ność roz­sąd­nego myślenia.

Możemy ją wyko­rzy­stać, by obejść beha­wio­ralne ten­den­cje, do któ­rych zosta­li­śmy zapro­gra­mo­wani przez ewolucję.

Możemy wyko­rzy­stać umie­jęt­ność roz­sąd­nego myśle­nia, by dojść do wnio­sku, że wiele rze­czy, do poszu­ki­wa­nia któ­rych zachęca nas ewo­lu­cja (jak sta­tus spo­łeczny czy wię­cej niż w danej chwili posia­damy), może mieć war­tość, jeżeli naszym celem jest po pro­stu prze­trwa­nie i roz­mna­ża­nie się. Nie mają jed­nak żad­nej war­to­ści, jeżeli naszym celem jest doświad­cze­nie spo­koju w życiu.

Obecnie prze­trwa­nie mimo niskiego sta­tusu spo­łecz­nego jest moż­liwe; nawet jeżeli inni nami gar­dzą, prawo powstrzy­muje ich przed zabra­niem nam jedze­nia lub wyrzu­ce­niem nas z domu. Co wię­cej, niski sta­tus spo­łeczny nie jest też prze­szkodą w roz­mna­ża­niu się; w rze­czy­wi­sto­ści w wielu miej­scach na ziemi kobiety i męż­czyźni o niskim sta­tu­sie spo­łecz­nym cha­rak­te­ry­zują się wyż­szym współ­czyn­ni­kiem uro­dzeń niż ci o wyso­kim sta­tu­sie. Jeżeli naszym celem nie jest wyłącz­nie prze­trwa­nie i roz­mna­ża­nie się, ale cie­sze­nie się spo­kojną egzy­sten­cją, ból spo­wo­do­wany utratą sta­tusu spo­łecz­nego jest nie tylko bez­u­ży­teczny, ale utrud­nia nam osią­gnię­cie celu.

Spójrzmy na nie­na­sy­ce­nie: jak widzie­li­śmy, nasi ewo­lu­cyjni przod­ko­wie korzy­stali z pra­gnie­nia posia­da­nia wię­cej, dla­tego też dziś mamy taką skłon­ność. Jednak, jeśli nie będziemy pró­bo­wać go okieł­znać, nie­na­sy­ce­nie będzie burzyć nasz spo­kój; zamiast cie­szyć się tym, co już mamy, spę­dzimy życie ciężko pra­cu­jąc, by zyskać rze­czy, któ­rych nie mamy, myl­nie wie­rząc, że gdy już wej­dziemy w ich posia­da­nie, będziemy się nimi cie­szyć i prze­sta­niemy szu­kać dalej. W tym wypadku znowu musimy wyko­rzy­stać nasz inte­lekt w „nie­pra­wi­dłowy” spo­sób. Zamiast wyko­rzy­sty­wać go do two­rze­nia spryt­nych stra­te­gii zyska­nia wię­cej, musimy wyko­rzy­stać go do prze­zwy­cię­że­nia skłon­no­ści do nienasycenia.

Stoicyzm jest lekar­stwem na cho­robę. Tą cho­robą jest nie­po­kój, żal, strach i różne inne nega­tywne emo­cje, które nękają rodzaj ludzki i powstrzy­mują go przed doświad­cza­niem rado­snej egzystencji.

Ćwicz­cie nega­tywną wizu­ali­za­cję każ­dej nocy przed zaśnięciem.

Po opa­no­wa­niu nega­tyw­nej wizu­ali­za­cji, stoik-nowicjusz powi­nien spró­bo­wać zasto­so­wać trój­czło­nową kontrolę.

Z całych sił posta­raj się zaak­cep­to­wać prze­szłość, bez względu na to, jaka była, i przy­jąć teraź­niej­szość taką, jaka jest.

Świa­do­mie nie zasta­na­wiaj się nad tym „co by było, gdyby” w kon­tek­ście prze­szło­ści i teraźniejszości.

Za każ­dym razem, gdy podej­mu­jesz jakieś dzia­ła­nie, w któ­rym moż­liwa jest publiczna porażka, praw­do­po­dob­nie poczu­jesz zde­ner­wo­wa­nie. Od czasu, gdy zosta­łem sto­ikiem, kolek­cjo­nuję obe­lgi. Kolekcjonuję także to uczu­cie zdenerwowania.

Spokojne życie jest w rze­czy­wi­sto­ści nie­po­ko­jące, ponie­waż nie wiemy, czy będziemy silni, gdy nadej­dzie sztorm.

Największym błę­dem popeł­nia­nym przez wielu ludzi jest nie­po­sia­da­nie żad­nej filo­zo­fii. Ci ludzie idą przez życie kie­ru­jąc się suge­stiami ewo­lu­cyj­nego opro­gra­mo­wa­nia, pra­co­wi­cie szu­ka­jąc tego, co daje przy­jem­ność, i uni­ka­nie nie­przy­jem­no­ści. Przez to mogą wieść wygodne życie czy nawet życie pełne przy­jem­no­ści. Pytanie jed­nak, czy mogliby żyć lepiej, gdyby odwró­cili się od ewo­lu­cyj­nego opro­gra­mo­wa­nia i zamiast tego poświę­cili czas i ener­gię na zdo­by­cie filo­zo­fii życiowej.

Odwiedźcie moją stronę autor­ską (williambirvine.com), by zna­leźć infor­ma­cję na temat tego, jak zdo­być tłu­ma­cze­nie dzieł Muzoniusza autor­stwa Cynthii King.

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Guy Kawasaki
Prekursor ewangeli kultu
produktów Apple. Dzisiaj CEO
G.T.Ventures
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Sekwencje
Chętniej podej­mu­jemy dzia­ła­nia, gdy skom­pli­ko­wane czyn­no­ści roz­bite są na mniej­sze zadania.
Trudno jest ukoń­czyć skom­pli­ko­wane zada­nie, jak na przy­kład „załóż konto ban­kowe”, „uzu­peł­nij swój pro­fil”.

Zamiast tego, roz­bij skom­pli­ko­wane zada­nia na małe, łatwe do ukoń­cze­nia czyn­no­ści. Może to być sekwen­cja kro­ków albo po pro­stu lista rze­czy, które musza być wyko­nane, by posu­nąć się naprzód w systemie.
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
Otrzymaj ofertę