4-Godzinny tydzień pracy.

Uwolnij się od schematu od 9 do 17 dołącz do niezależnych finansowo
The 4-Hour work week.
Autor: Timothy Ferriss

Oto książ­ka, któ­ra naj­bar­dziej ze wszyst­kich zmie­ni­ła moje życie. Bestseller New York Times, któ­ry lata­mi oku­po­wał listę prze­bo­jów. Możecie prze­czy­tać moje naj­waż­niej­sze notat­ki, ale to i tak kro­pla w morzu. Genialne odwró­ce­nie wszyst­kich ksią­żek w sty­lu „jak zarzą­dzać całym swo­im bała­ga­nem”. Ta książ­ka opo­wia­da, jak odmó­wić swo­je­mu bała­ga­no­wi, usta­lić ocze­ki­wa­nia na swo­ich warun­kach i być rów­nie sku­tecz­nym w krót­szym cza­sie.

DEFINICJA:

Co byście zro­bi­li, gdy­by­ście mie­li 100 milio­nów dola­rów?

Róbcie mini­mum tego, co potrze­ba, by uzy­skać mak­sy­mal­ny efekt.

Nieaktywność nie jest celem. Tym, co nas eks­cy­tu­je, jest robie­nie.

Celem nie jest kupo­wa­nie rze­czy, ale robie­nie tego, co chce­my robić, bycie tym, kim chce­my być. Jeśli miesz­czą się w tym narzę­dzia i gadże­ty, niech będzie, ale to są środ­ki do celu lub dodat­ki, a nie cel sam w sobie.

Nie bądź­cie ani sze­fem, ani pra­cow­ni­kiem, ale wła­ści­cie­lem. Mieć pocią­gi i mieć kogoś, kto upew­ni się, że jeż­dżą punk­tu­al­nie.

Większość potrzeb mate­rial­nych to tyl­ko uza­sad­nie­nie dla spę­dza­nia cza­su na robie­niu rze­czy, któ­re tak napraw­dę nie mają zna­cze­nia, jak kupo­wa­nie rze­czy i przy­go­to­wy­wa­nie się do zaku­pów.

Nie cho­dzi o duży zwrot wysił­ków kie­dyś w przy­szło­ści, cho­dzi o cią­gły przy­pływ gotów­ki każ­de­go dnia.

Po latach mono­ton­nej pra­cy, często będzie­cie musie­li głę­bo­ko kopać, by zna­leźć swo­je pasje, ponow­nie zde­fi­nio­wać swo­je marze­nia, wskrze­sić hob­by, któ­rym pozwo­li­li­ście zanik­nąć.

Nie wol­no ci oszu­ki­wać sie­bie. Jesteś oso­bą, któ­rą naj­ła­twiej oszu­kać.” – Richard Feynman

Życie w luk­su­sie w wie­lu róż­nych miej­scach świa­ta kosz­tu­je mniej niż wyna­jem miesz­ka­nia w Stanach Zjednoczonych. Jeśli może­cie uwol­nić się od cza­su i miej­sca, wasze pie­nią­dze będą auto­ma­tycz­nie war­te 3-10 razy wię­cej.

Praktyczna war­tość pie­nią­dza pomna­ża się w zależ­no­ści od ele­men­tów, któ­re kon­tro­lu­ją nasze życie: co robi­my, kie­dy to robi­my, gdzie to robi­my i z kim to robi­my (nazy­wa to „mnoż­ni­kiem wol­no­ści”).


Biorąc pod uwa­gę te kry­te­ria, boga­ty, ale uwią­za­ny w miej­scu ban­ko­wiec ma mniej „siły” niż oso­ba zara­bia­ją­ca 40 tysię­cy dola­rów, ale pra­cu­ją­ca tyl­ko kil­ka godzin tygo­dnio­wo i wybie­ra­ją­ca wszyst­kie ele­men­ty kon­tro­lu­ją­ce jej życie.


Możli­wo­ści – zdol­ność wybo­ru – to praw­dzi­wa siła. Jak zoba­czyć i stwo­rzyć te opcje jak naj­mniej­szym wysił­kiem i kosz­tem.

15-mie­sięcz­ne zwie­dza­nie świa­ta żaglów­ką kosz­tu­je 18 000 dola­rów.

Jeśli wszy­scy opi­su­ją i roz­wią­zu­ją pro­blem w jeden spo­sób, a wyni­ki są poni­żej prze­cięt­nej, to czas, by zapy­tać „Co by było, gdy­bym zro­bił coś na odwrót?”.

Emerytura nie powin­na być celem. Takie zało­że­nie zakła­da, że nie lubi­my tego, co robi­my przez więk­szość spraw­ne­go fizycz­nie życia i nic nie może uza­sad­nić takie­go poświę­ce­nia.
Przydzielajmy sobie „małe eme­ry­tu­ry” w cią­gu swo­je­go życia, zamiast spy­chać je na koniec (twier­dzi, że jego celem jest mie­siąc miesz­ka­nia zagra­ni­cą lub bar­dzo inten­syw­nej nauki na dwa mie­sią­ce pro­jek­tów zawo­do­wych).
Warunki nigdy nie są ide­al­ne. „Kiedyś” to cho­ro­ba. Listy „za” i „prze­ciw” są rów­nie kiep­skie. Jeśli coś jest dla was waż­ne i chce­cie to „kie­dyś” zro­bić, po pro­stu to zrób­cie i popraw­cie kurs po dro­dze.

Dużo zabaw­niej­sze i bar­dziej docho­do­we jest popra­wie­nie swo­ich moc­nych stron, zamiast pró­bo­wa­nia napra­wy wad.

Zbyt duża bez­czyn­ność jest tok­sycz­na.

Jeśli tyl­ko miał­bym wię­cej pie­nię­dzy” to naj­prost­szy spo­sób na to, by opóź­nić pod­ję­cie decy­zji nie­zbęd­nej do stwo­rze­nia rado­ści życia teraz, nie póź­niej. Wykorzystywanie pie­nię­dzy jako kozła ofiar­ne­go.

Mierzcie pie­niądze nie według ogól­ne­go przy­cho­du, ale w dola­rach na godzi­nę. Celujcie w 5000$/h.

Zapiszcie naj­gor­sze rze­czy, któ­re mogą się wyda­rzyć. Naprawdę, napraw­dę okrop­ne, kie­dy wszyst­ko idzie nie tak. Uświadomcie sobie, że nie są aż tak źle.

Nie ma różni­cy pomię­dzy pesy­mi­stą, któ­ry mówi »Oj, to bez­na­dziej­ne, nie przej­muj się, nic nie rób« i opty­mi­stą, któ­ry mówi »Wszystko w porząd­ku – nie przej­muj się, nic nie rób«. Tak czy ina­czej – nic się nie dzie­je.”

Masz kom­fort. Nie masz luk­su­su. Nie mów mi, że pie­nią­dze odgry­wa­ją rolę. Luksus, któ­ry popie­ram, nie ma nic wspól­ne­go z pie­niędz­mi. Nie moż­na go kupić. To nagro­da dla tych, któ­rzy nie boją się dys­kom­for­tu.” – Jean Cocteau

Co odkłada­cie na póź­niej ze stra­chu?
Ile kosz­tu­je was (pod względem finan­so­wym, emo­cjo­nal­nym, fizycz­nym) odło­że­nie dzia­ła­nia na póź­niej? Na co cze­ka­cie?

Robienie cze­goś nie­re­ali­stycz­ne­go jest łatwiej­sze niż robie­nie reali­stycz­ne­go.
Na szczy­cie jest pusto. 99% świa­ta jest prze­ko­na­ne o wła­snej nie­zdol­no­ści do osią­gnię­cia wiel­kich rze­czy, więc celu­ją w prze­cięt­ność.
Dlatego kon­ku­ren­cja dla „reali­stycz­nych” celów jest naj­bar­dziej zawzięta. Łatwiej zaro­bić 10 milio­nów dola­rów niż milion. Łatwiej pode­rwać w barze jed­ną „ide­al­ną dzie­siąt­kę” niż pięć „óse­mek”.
Posiadanie nie­zwy­kle dużego celu to zastrzyk adre­na­li­ny, któ­ry zapew­nia wytrzy­ma­łość potrzeb­ną do koń­ca. Realistyczne cele nie inspi­ru­ją i będą was napę­dzać tyl­ko przy kil­ku pierw­szych prze­szko­dach, póź­niej się pod­da­cie.

Podekscytowanie jest bar­dziej prak­tycz­nym syno­ni­mem szczęścia i dokład­nie tego powin­ni­śmy szu­kać. To lekar­stwo na wszyst­ko.
Nie pytaj „Czego chcę?” albo „Jakie są moje cele?” – ale: „CO BY MNIE PODEKSCYTOWAŁO?”
To nuda jest naszym wro­giem, nie porażka.

Dreamlining:
1. Cele zmie­niają się z nie­okre­ślo­nych pra­gnień w okre­ślo­ne kro­ki.
2. Cele muszą być nie­re­ali­stycz­ne, by mogły być efek­tyw­ne.
3. Skupia się na dzia­ła­niach, któ­re wypeł­nią pust­kę, gdy odej­mie się pra­cę. By żyć jak milio­ne­rzy musi­my robić coś inte­re­su­ją­ce­go, a nie tyl­ko posia­dać rze­czy, któ­rych moż­na nam zazdro­ścić.

Co byście zro­bi­li, gdy­by nie mogło się wam nie udać?
Co byście robi­li codzien­nie, gdy­by­ście mie­li 100 milio­nów dola­rów w ban­ku?
Co spo­wo­do­wałoby, że byli­by­ście naj­bar­dziej pod­eks­cy­to­wa­ni budząc się co rano?
Zamień każ­de „być” w „robić”. Na przy­kład „bie­gły chiń­ski” sta­je się „odby­wa­niem pię­cio­mi­nu­to­wej roz­mo­wy z chiń­skim współ­pra­cow­ni­kiem”.

Jakie 4 marze­nia mogłyby zmie­nić wszyst­ko w cią­gu kolej­nych 6-12 mie­się­cy?
Określcie koszt tych marzeń i oblicz­cie doce­lo­wy mie­sięcz­ny przy­chód dla obu pla­nów.

Nie wierzę w dłu­go­ter­mi­no­we pla­no­wa­nie i odle­głe cele. Ustalam 3-6-mie­sięcz­ne pla­ny marzeń. Przyszłość sta­je się wymów­ką do odkła­da­nia dzia­ła­nia na póź­niej.

Jeśli następ­ny stan jest jakąś for­mą bada­nia, skon­tak­tuj­cie się z kimś, kto zna odpo­wiedź zamiast spę­dzać zbyt wie­le cza­su w książ­kach lub Sieci, co może się zmie­nić w para­liż spo­wo­do­wa­ny ana­li­zą. Znajdźcie kogoś, kto to zro­bił, i spy­taj­cie, jak to zro­bił. Umówcie się na spo­tka­nie, któ­re trud­no wam będzie odwo­łać.

Najważniej­sze dzia­ła­nia nigdy nie są wygod­ne.

Zaproponujcie roz­wiąza­nia, zamiast o nie pytać.
Wywołuj­cie pożą­da­ne reak­cje, zamiast reago­wać.
Bądź­cie aser­tyw­ni, nie paląc za sobą mostów.
Rozwińcie u sie­bie rzad­ko spo­ty­ka­ny nawyk podej­mo­wa­nia decy­zji za sie­bie i innych.


ELIMINACJA

Nie gro­ma­dzić, lecz eli­mi­no­wać. Codziennie nie zwięk­szać, lecz zmniej­szać. Szczytem kul­ty­wo­wa­nia jest zawsze pro­sto­ta.” – Bruce Lee

Bycie zajętym masku­je uni­ka­nie podej­mo­wa­nia nie­zwy­kle waż­nych, ale nie­wy­god­nych dzia­łań.

Nie myl­my wydaj­ności ze sku­tecz­no­ścią. Najlepszy sprze­da­ją­cy door-to-door na świe­cie mógł­by być nie­wia­ry­god­nie wydaj­ny, ale nawet tro­chę nie dorów­ny­wał­by sku­tecz­no­ścią złe­mu spa­me­ro­wi. Ktoś, kto spraw­dza pocz­tę elek­tro­nicz­ną 30 razy dzien­nie, ma roz­bu­do­wa­ny sys­tem orga­ni­za­cji, może być nie­wia­ry­god­nie wydaj­ny, ale nie­sku­tecz­ny.

Robienie dobrze cze­goś nie­waż­ne­go nie spra­wia, że jest to waż­ne.

To, że zada­nie wyma­ga wie­le cza­su nie spra­wia, że jest waż­ne.

To, co robi­my, jest nie­skończe­nie waż­niej­sze niż to, jak to robi­my. Wydajność jest bez­u­ży­tecz­na, chy­ba że jest zasto­so­wa­na do wła­ści­wych rze­czy.

Jeśli coś moż­na zmie­rzyć, to moż­na tym zarzą­dzać” – Peter Druckner

Zasada Pareto: zasa­da 80/20.
80% kon­se­kwen­cji wyni­ka z 20% przy­czyn.
80% rezul­ta­tów wyni­ka z 20% wysiłków/czasu.
80% zysków napływa od 20% produktów/klientów.
Wskaźnik jest czę­sto odchy­lo­ny do pro­por­cji 90/10 albo nawet 95/5, ale wyno­si przy­naj­mniej 80/20.

Które z 20% źró­deł powo­du­je 80% moich pro­ble­mów i nie­szczę­ścia?
Które z 20% źró­deł skut­ku­je w 80% pożą­da­nych wyni­ków i szczę­ścia?

Znajdźcie swo­je bra­ki w wydaj­no­ści i wyeli­mi­nuj­cie je. Znajdźcie swo­je moc­ne stro­ny i pomnóż­cie je.

Przestałem kon­tak­to­wać się z 95% swo­ich klien­tów, zwol­ni­łem 2% z nich, zosta­wia­jąc naj­lep­sze 3% pro­du­cen­tów jako wzór do naśla­do­wa­nia.
To ma zasto­so­wa­nie rów­nież w przy­pad­ku rekla­my, part­ne­rów itp.

Większość rze­czy nie róż­ni się mię­dzy sobą.
Bycie zajętym to for­ma leni­stwa: leni­we myśle­nie i nie­wy­ma­ga­ją­ce dzia­ła­nia.
Bycie zbyt obciążo­nym jest rów­nie nie­pro­duk­tyw­ne, jak nie robie­nie nicze­go, a na doda­tek dużo mniej przy­jem­ne.
Bycie wybred­nym – robie­nie mniej – to ścież­ka do więk­szej pro­duk­tyw­no­ści.
Skupcie się na kil­ku waż­nych ele­men­tach i igno­ruj­cie resz­tę.
Brak cza­su to w rze­czy­wi­stości brak prio­ry­te­tów.

Prawo Parkinsona: zada­nie będzie wyda­wać się bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne wprost pro­por­cjo­nal­nie do cza­su poświę­co­ne­go na jego ukoń­cze­nie.
To magia zbliżają­ce­go się ter­mi­nu osta­tecz­ne­go.
Jeśli dosta­nie­my 24 godzi­ny na ukoń­cze­nie pro­jek­tu, pre­sja cza­su zmu­si nas do jego wyko­na­nia.


Nauczcie się igno­ro­wać albo prze­kie­ro­wy­wać wszyst­kie infor­ma­cje i prze­szko­dy, któ­re są nie­zwią­za­ne z tema­tem, nie­waż­ne lub nie­wy­ko­nal­ne. Większość posia­da wszyst­kie te trzy cechy.

Jeśli jeste­ście pra­cow­ni­ka­mi, poświę­ca­nie cza­su na głu­po­ty to nie wasza wina. Nie ist­nie­je bodziec do dobre­go wyko­rzy­sty­wa­nia cza­su, chy­ba że pła­cą nam za zle­ce­nie. Marnujemy czas, ponie­waż mamy tak dużo cza­su do wyko­rzy­sta­nia.

Przedsiębior­cy to ludzie, któ­rzy spra­wia­ją, że coś się wyda­rza.

Prawo Parkinsona: (postrze­ga­na) istot­ność i sto­pień skom­pli­ko­wa­nia zada­nia będą rosły pro­por­cjo­nal­nie do cza­su przy­dzie­lo­ne­go na jego ukoń­cze­nie.
Jeśli dosta­li­by­ście 24 godzi­ny na ukoń­cze­nie pro­jek­tu, pre­sja cza­su zmu­si­ła­by was do sku­pie­nia się na jego wyko­na­niu i nie mie­li­by­ście inne­go wyj­ścia, jak tyl­ko wyko­nać naj­waż­niej­sze ele­men­ty.
Jeśli dosta­li­by­ście tydzień na ukoń­cze­nie takie­go same­go zada­nia, było­by to 6 dni robie­nia z igły widły.
Gdybyście, nie daj Boże, dosta­li na nie dwa mie­sią­ce, sta­ło­by się umy­sło­wym potwo­rem.
Produkt końco­wy zada­nia o krót­szym ter­mi­nie wyko­na­nia ma nie­mal zawsze taką samą lub wyż­szą jakość z powo­du więk­sze­go sku­pie­nia się na nim.

**** Są dwa spo­so­by na zwięk­sze­nie pro­duk­tyw­no­ści:
**** 1. Ograniczenie zadań do tych naj­waż­niej­szych, by skró­cić czas pra­cy (zasa­da 80/20)
**** 2. Skrócenie cza­su pra­cy, by ogra­ni­czyć zada­nia do tych naj­waż­niej­szych (zasa­da Parkinsona)
**** Najlepszym roz­wiąza­niem jest wyko­rzy­sta­nie obu tych spo­so­bów naraz: roz­po­zna­nie kil­ku naj­waż­niej­szych zadań, któ­re naj­bar­dziej przy­czy­nia­ją się do zysku i roz­pla­no­wa­nie ich wyko­na­nia w bar­dzo krót­kich i jasnych ter­mi­nach.

Jeśli nie okre­śli­li­ście naj­waż­niej­szych zadań w misji i nie usta­li­li­ście agre­syw­nych ter­mi­nów roz­po­czę­cia i zakoń­cze­nia w celu ich ukoń­cze­nia, nie­waż­ne sta­je się waż­ne. Nawet jeśli wie­cie, co jest naj­waż­niej­sze: bez ter­mi­nów, któ­re powo­du­ją sku­pie­nie, pomniej­sze zada­nia, do któ­rych jeste­ście zmu­sza­ni (albo któ­re wymy­śla­cie, w przy­pad­ku przed­się­bior­ców), roz­ro­sną się tak, że będą pochła­niać wasz czas, aż nie poja­wi się następ­ne zada­nie, któ­re je zastą­pi.

Większość wkła­du jest bez­u­ży­tecz­na, a czas mar­no­wa­ny jest pro­por­cjo­nal­nie do jego dostęp­nej ilo­ści.

Beztłusz­czo­we dzia­ła­nie i wol­ność cza­su zaczy­na się od ogra­ni­cze­nia prze­cią­ża­nia się przy­swa­ja­ny­mi infor­ma­cja­mi. Potrzebna wam nisko­in­for­ma­cyj­na die­ta.

Trzy razy dzien­nie, o zapla­no­wa­nej godzi­nie, zapy­taj­cie samych sie­bie: czy jestem pro­duk­tyw­ny, czy tyl­ko aktyw­ny?
Czy wynaj­duję sobie coś do robo­ty, by uni­kać tego, co waż­ne?
Skupcie się na zapre­zen­to­wa­niu wyni­ków, a nie oka­zy­wa­niu odda­nia.

(1) – określcie krót­ką listę rze­czy do zro­bie­nia.
(2) – określcie listę rze­czy, któ­rych nie nale­ży robić.

Gdybyście mie­li atak ser­ca i mogli pra­co­wać tyl­ko dwie godzi­ny dzien­nie, co byście robi­li?
Gdybyście mie­li atak ser­ca i mogli pra­co­wać tyl­ko dwie godzi­ny TYGODNIOWO, co byście robi­li?
Gdybyście musie­li prze­stać robić 80% róż­nych, pochła­nia­ją­cych czas rze­czy, co byście odrzu­ci­li?
Jakie 3 działania naj­czę­ściej wyko­rzy­stu­ję, by zapeł­nić czas, by wywo­łać wra­że­nie, że jestem pro­duk­tyw­ny?
Jeśli to będzie jedy­na rzecz, jaką uda mi się dzi­siaj zro­bić, czy będę zado­wo­lo­ny?
Nigdy nie powin­niście mieć wię­cej niż dwóch waż­nych dla misji zadań do ukoń­cze­nia w cią­gu każ­de­go dnia.
Róbcie je oddziel­nie, od początku do koń­ca, bez roz­pra­sza­nia się.
Nie rób­cie kil­ku rze­czy naraz.
Powinniście mieć przy­naj­mniej dwa głów­ne cele na dzień. Wykonajcie je od począt­ku do koń­ca bez roz­pra­sza­nia się.


DIETA NISKOINFORMACYJNA:

Nigdy nie oglądam wia­do­mo­ści, od pię­ciu lat nie kupi­łem gaze­ty.
Sprawdzam e-maile biz­ne­so­we przez godzinę w każ­dy ponie­dzia­łek. Nigdy nie odsłu­chu­ję pocz­ty gło­so­wej, gdy jestem zagra­ni­cą.
Co jeśli nastą­pi jakaś nagła sytu­acja? To się nie zda­rza. Ci, z któ­ry­mi obec­nie utrzy­mu­ję kon­takt, wie­dzą, że nie reagu­ję na nagłe sytu­acje, więc nagłe sytu­ację w jakiś spo­sób nie ist­nie­ją albo do mnie nie tra­fia­ją. Problemy, z zasa­dy, roz­wią­zu­ją się same albo zni­ka­ją, gdy prze­sta­nie­cie być wąskim gar­dłem dla infor­ma­cji i upo­waż­ni­cie innych.

Zwiększo­na ilość wia­do­mo­ści przy­cho­dzą­cych koniecz­nie skut­ku­je zmniej­szo­ną ilo­ścią wia­do­mo­ści wycho­dzą­cych. Większość infor­ma­cji zabie­ra czas, jest nega­tyw­na i nie­zwią­za­na z waszy­mi cela­mi.

Czy zde­cy­do­wa­nie wyko­rzy­stam tę infor­ma­cję do cze­goś natych­mia­sto­we­go i waż­ne­go?”
Poproście każ­de­go dnia dwie atrak­cyj­ne kobie­ty o numer tele­fo­nu. Utrzymujcie kon­takt wzro­ko­wy. Prawdziwym celem nie jest sam numer, ale prze­ła­ma­nie stra­chu przed popro­sze­niem o nie­go, więc rezul­tat jest nie­waż­ny. „Przepraszam. Wiem, że to zabrzmi dziw­nie, ale jeśli cię nie zapy­tam, to będzie mnie to gry­zło przez cały dzień. Lecę wła­śnie, żeby się spo­tkać z kole­gą, ale uwa­żam, że jesteś napraw­dę prze­pięk­na. Czy mogła­byś mi dać swój numer tele­fo­nu? Nie jestem psy­cho­lem – przy­się­gam. Możesz mi dać fał­szy­wy numer jeśli nie jesteś zain­te­re­so­wa­na.”


PRZERYWANIE PRZERYWANIA
– SZTUKA ODMAWIANIA

Nauczcie się być trud­ni, gdy to ma zna­cze­nie. Posiadanie repu­ta­cji oso­by aser­tyw­nej pomo­że wam zyskać korzyst­ne trak­to­wa­nie bez bła­ga­nia czy wal­ki o nie za każ­dym razem.

Przerwa to wszyst­ko, co unie­możli­wia wyko­na­nie klu­czo­we­go zada­nia od począt­ku do koń­ca:

- MARNOWANIE CZASU
Ograniczcie dostęp do sie­bie i kie­ruj­cie całą komu­ni­ka­cję w kie­run­ku natych­mia­sto­we­go dzia­ła­nia. Ograniczcie kon­sump­cję i pro­duk­cję e-maili. Sprawdzanie pocz­ty elek­tro­nicz­nej nigdy nie powin­no być pierw­szą rze­czą, jaką robi­cie rano. Tylko raz dzien­nie. Możecie usta­wić auto­ma­tycz­ną odpo­wiedź, gło­szą­cą, że spraw­dza­cie e-maile tyl­ko raz dzien­nie, zawie­ra­ją­cą wasz numer tele­fo­nu.


Filtrujcie przy­chodzące i ogra­nicz­cie wycho­dzą­ce roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne. Używajcie tyl­ko dwóch nume­rów: jed­ne­go biu­ro­we­go lub Skype’a dla nie­zbyt pil­nych i jed­ne­go komór­ko­we­go dla pil­nych. Podajcie numer komór­ki w auto­ma­tycz­nej odpo­wie­dzi e-mailo­wej i zawsze ją odbie­raj­cie. Wiadomości z nume­ru biu­ro­we­go są prze­kie­ro­wy­wa­ne bez­po­śred­nio na pocz­tę gło­so­wą. Gdy ktoś dzwo­ni na komór­kę, nie pytaj­cie „Co sły­chać?” – powiedz­cie po pro­stu „Jestem wła­śnie w trak­cie pra­cy – jak mogę pomóc?” – jeśli ktoś powie, że może oddzwo­nić, powiedz­cie „Nie – mam minut­kę – co mogę dla cie­bie zro­bić?”. Natychmiast przejdź­cie do sed­na. Jeśli zaczną owi­jać w baweł­nę, powiedz­cie, że macie tyl­ko kil­ka minut i spy­taj­cie, co może­cie zro­bić, żeby im pomóc. Albo zamiast tego popro­ście ich o wysła­nie e-maila.
Opanujcie do mistrzo­stwa sztukę odma­wia­nia i uni­ka­nia spo­tkań.



- POCHŁANIANIE CZASU
Gdy ktoś zaczy­na opo­wia­dać zbyt dłu­gą histo­rię, powiedz­cie „Nie chcę słu­chać tej opo­wie­ści. Po pro­stu powiedz mi, co muszę zro­bić.”


Ludzie wokół was powin­ni być sku­pie­ni i uni­kać spo­tkań, któ­re nie mają jasne­go celu, bez wzglę­du na to, czy mają to być spo­tka­nia oso­bi­ste, czy na odle­głość.
Wyjaśnij­cie, że sku­pie­nie się na zada­niu to wasza poli­ty­ka. Wyszkólcie ludzi wokół sie­bie w byciu wydaj­nym i sku­tecz­nym.


Na wia­do­mości w poczcie gło­so­wej odpo­wia­daj­cie za pomo­cą e-maili. To uczy ludzi zwię­zło­ści wypo­wie­dzi.


Piszcie e-maile, któ­re mają w sobie zwro­ty „jeże­li – to”, tak by nie trze­ba było na nie odpo­wia­dać. (Przygotujcie się na odpo­wia­da­nie tyl­ko raz w tygo­dniu.)
Gdy ktoś chce poga­dać przez tele­fon, poproś by okre­ślił swój cel: tema­ty i pyta­nia, któ­ry­mi musi­cie się zająć.


Jeśli jeste­ście zmu­sze­ni do zor­ga­ni­zo­wa­nia spo­tka­nia, okre­śl­cie, kie­dy ma się skoń­czyć. Nie zosta­wiaj­cie tej kwe­stii otwar­tej.



- PORAŻKI UPOWAŻNIENIA: GDY KTOŚ POTRZEBUJE APROBATY, BY ZROBIĆ COŚ NIEWIELKIEGO.


Celem pra­cow­ni­ka jest pełen dostęp do nie­zbęd­nych infor­ma­cji i jak naj­bar­dziej nie­za­leż­na moż­li­wość podej­mo­wa­nia decy­zji.
Celem przed­siębior­cy jest zapew­nie­nie tak wie­lu infor­ma­cji i nie­za­leż­nej moż­li­wo­ści podej­mo­wa­nia decy­zji, jak to tyl­ko moż­li­we.
Powiedzcie pra­cow­ni­kom: „Klient ma być zado­wo­lo­ny. Jeśli pro­blem moż­na napra­wić za mniej niż 100 dola­rów, oceń­cie go i napraw­cie sami. Naprawiajcie te pro­ble­my nie kon­tak­tu­jąc się ze mną. Nie jestem już waszym klien­tem; moi klien­ci są waszy­mi klien­ta­mi. Nie pro­ście mnie o pozwo­le­nie. Róbcie to, co uwa­ża­cie za sto­sow­ne, a popraw­ki będzie­my wpro­wa­dzać po dro­dze.”


Ludzie są mądrzej­si niż wam się wyda­je. Dajcie im szan­se, by mogli to udo­wod­nić.

Zachowujcie się jak czte­ro­la­tek: mów­cie „nie” na abso­lut­nie wszyst­ko. Niech to będzie wasza odru­cho­wa odpo­wiedź. Nie wymy­ślaj­cie kłamstw.

PODWYKONAWSTWO:

Zatrudnienie asy­sten­ta na odległość to duży prze­łom, któ­ry okre­śla moment, w któ­rym uczy­my się, jak wyda­wać pole­ce­nia i być dowód­cą, a nie dowo­dzo­nym.
Istnieje test spraw­dzający przed­się­bior­cę: czy potra­fi­cie zarzą­dzać inny­mi ludź­mi?
Wykorzystanie wir­tu­al­ne­go asy­sten­ta jako pro­ste­go ćwi­cze­nia bez wad, pod­sta­wy zarzą­dza­nia zawie­ra­ją się w 2-4-tygo­dnio­wym teście, któ­ry kosz­tu­je 100-400 dola­rów. To inwe­sty­cja, a nie wyda­tek.
Chodzi o stwo­rze­nie sys­te­mu, któ­ry was zastąpi.
Przygotowywanie kogoś na swo­je miej­sce stwo­rzy ultra ulep­szo­ny zestaw zasad, któ­re usu­ną z waszych har­mo­no­gra­mów pozo­sta­ły tłuszcz i nie­po­trzeb­ne ele­men­ty.
Jeśli mogę to zro­bić lepiej niż asy­stent, dla­cze­go w ogó­le powi­nie­nem im pła­cić? Ponieważ celem jest uwol­nie­nie wasze­go cza­su, byście mogli sku­pić się na rze­czach więk­szych i lep­szych.

Najważniej­sza umie­jęt­ność: zarzą­dza­nie zdal­ne i komu­ni­ka­cja.
Nie cho­dzi tyl­ko o bar­dziej inte­li­gentną pra­cę. Chodzi o budo­wa­nie sys­te­mu, któ­ry was zastą­pi.
Zawsze możecie samo­dziel­nie zro­bić coś taniej – to nie zna­czy, że chce­cie spę­dzić czas na robie­niu tego.


Ważne rze­czy do wyeli­mi­no­wa­nia zanim zacznie­cie dele­go­wać zada­nia:
Nigdy nie auto­ma­ty­zuj­cie cze­goś, co moż­na wyeli­mi­no­wać.
Nigdy nie dele­guj­cie cze­goś, co moż­na zauto­ma­ty­zo­wać lub upro­ścić.
Nie mar­nuj­cie niczy­je­go cza­su – nawet cza­su, za któ­ry nie­wie­le płaci­cie.
Na przykład, zamiast kazać sekre­tar­ce czy­tać wasze maile, wyko­rzy­staj­cie auto­ma­ty­za­cję i podej­ście, któ­re opi­sa­łem powy­żej, aby zre­du­ko­wać to zada­nie.
Sekretarka nie musi usta­lać moich spo­tkań i roz­mów kon­fe­ren­cyj­nych, ponie­waż wyeli­mi­no­wa­łem spo­tka­nia.


Ulepszcie zasa­dy i pro­ce­sy, zanim doda­cie ludzi.

Każde przy­dzie­lo­ne zada­nie musi być zarów­no pochła­nia­ją­ce czas, jak i dobrze okre­ślo­ne.

Największym wyzwa­niem jest barie­ra języ­ko­wa, któ­ra czę­sto jest przy­czy­ną poczwór­nych wymian zdań i osta­tecz­nych kosz­tów. Popełniłem błąd i nie wyzna­czy­łem ogra­ni­cze­nia cza­so­we­go, przez co pra­cow­ni­cy spę­dzi­li 23 godzi­ny nad pro­stym zada­niem: 230 dola­rów. To samo zada­nie zle­ci­łem rodzi­me­mu użyt­kow­ni­ko­wi języ­ka angiel­skie­go, któ­ry ukoń­czył zada­nie w dwie godzi­ny w cenie 25 dola­rów za godzi­nę. Później popro­si­łem kolej­ne­go indyj­skie­go wir­tu­al­ne­go asy­sten­ta z tej samej fir­my, któ­ry był w sta­nie powtó­rzyć wyni­ki nati­ve spe­ake­ra.

Skąd wia­do­mo, kogo wybrać? Nie wia­do­mo. To kwe­stia prze­te­sto­wa­nia kil­ku asy­sten­tów w celu pod­ostrze­nia umie­jęt­no­ści komu­ni­ka­cyj­nych i okre­śle­nia, kogo war­to zatrud­nić.

Koszt za godzinę to nie jedy­ny spo­sób okre­śle­nia kosz­tów. Pomyślcie nad kosz­tem za zada­nie. Nie mar­nuj­cie cza­su na prze­for­mu­ło­wy­wa­nie zada­nia lub inne­go rodza­ju zarzą­dza­nie wir­tu­al­nym asy­sten­tem.

Wykorzystajcie firmę z wir­tu­al­ny­mi asy­sten­ta­mi, a nie poje­dyn­cze­go ope­ra­to­ra, tak byście byli w sta­nie go zmie­nić. Nie bądź­cie zależ­ni od jed­nej oso­by.

Nigdy nie wyko­rzy­stuj­cie nowych pra­cow­ni­ków. Zabrońcie wir­tu­al­nym asy­sten­tom podzle­ca­nia prac nie­spraw­dzo­nym wol­nym strzel­com bez waszej pisem­nej zgo­dy. Firmy o ugrun­to­wa­nej pozy­cji, nale­żą­ce do ryn­ku towa­rów droż­szych mają sche­mat dzia­ła­nia mają­cy na celu dokład­ne usta­le­nie win­nych w przy­pad­ku naru­sze­nia bez­pie­czeń­stwa

Nigdy nie wyko­rzy­stuj­cie kart debe­to­wych w trans­ak­cjach inter­ne­to­wych.
Jeśli wasz wir­tu­al­ny asy­stent będzie miał dostęp do witryn inter­ne­to­wych w waszym imie­niu, stwórz­cie dla nie­go nowy, indy­wi­du­al­ny login.

Poproście o kogoś, kto ma „wspa­nia­łą” zna­jo­mość języ­ka angiel­skie­go i powiedz­cie, że wyma­ga­ne będą roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne (nawet jeśli tak nie będzie).
Bądź­cie pre­cy­zyj­ni: powiedz­cie, jaki jest wynik zada­nia, tak by nie zro­zu­mie­li was źle i nie przed­sta­wi­li szcze­gó­ło­we­go rapor­tu doty­czą­ce­go tego, cze­go nie trze­ba.
Zadania powin­ny mieć jed­ną moż­li­wą inter­pre­ta­cję i powi­nien móc je zro­zu­mieć dru­go­kla­si­sta. Nawet zada­nia dla nati­ve spe­ake­rów.


Poproście zagra­nicz­nych wir­tu­al­nych asy­sten­tów o prze­for­mu­ło­wa­nie zadań, by potwier­dzić, że je zro­zu­mie­li, zanim zaczną je wyko­ny­wać.


Poproście o uak­tu­al­nia­nie sta­nu zada­nia po kil­ku godzi­nach pra­cy, by upew­nić się, że zada­nie zosta­ło zro­zu­mia­ne i jest wyko­nal­ne.


Przydzielcie zada­nia, któ­re mają być wyko­na­ne w cza­sie nie dłuż­szym niż 72 godzi­ny. W moim wypad­ku naj­le­piej spraw­dzał się ter­min 24-28 godzin.


Przydzielajcie zada­nie według stop­nia waż­no­ści albo nawet lepiej: przy­dzie­laj­cie tyl­ko jed­no lub dwa zada­nia naraz.

http://www.b2kcorp.com/ = BrickWork = tyl­ko dla biz­ne­su, 15 $/h.
http://www.getfriday.com/ = 6,25 $/h, zna­jo­mość angiel­skie­go bar­dzo róż­na. Dla firm i osób indy­wi­du­al­nych. Możliwość roz­mo­wy wstęp­nej z kan­dy­da­tem.
Online busi­ness mana­ger = wir­tu­al­ni asy­sten­ci wyższe­go pozio­mu = poma­ga­ją klien­tom z sze­ścio­cy­fro­wy­mi przy­cho­da­mi osią­gać przy­cho­dy sied­mio­cy­fro­we dzię­ki zmia­nie mode­lu biz­ne­so­we­go.

Spójrzcie na swoją listę rze­czy do zro­bie­nia: co jest na niej naj­dłu­żej?
Za każdym razem, gdy ktoś wam prze­ry­wa, albo zmie­nia zada­nie, zapy­taj­cie „Czy mógł­by to zro­bić wir­tu­al­ny asy­stent?


Przeanalizujcie bole­sne punk­ty: co przy­spa­rza wam naj­więcej fru­stra­cji i nudy?
Nie ocze­kuj­cie zbyt wie­le, ale nie ocze­kuj­cie też za mało.


Znajdźcie pięć nie­zwią­za­nych z pra­cą zadań, pochła­nia­ją­cych naj­wię­cej cza­su i pięć oso­bi­stych zadań, któ­re mogli­by­ście przy­dzie­lić po pro­stu dla zaba­wy.

Nie traćcie z oczu marzeń i zaj­mij­cie się pra­cą dla samej pra­cy.
Nie zaj­muj­cie się pro­ble­ma­mi, któ­ry­mi mogą zająć się wasi pod­wy­ko­naw­cy i współ­pra­cow­ni­cy.
Nie poma­gaj­cie pod­wy­ko­naw­com i współpra­cow­ni­kom z tym samym pro­ble­mem wię­cej niż jeden raz i z pro­ble­ma­mi, któ­re nie są kry­zy­sa­mi. Podajcie im zasa­dy w sty­lu „jeże­li – to”, któ­re będą słu­żyć do roz­wią­zy­wa­nia wszyst­kich pro­ble­mów, z wyjąt­kiem tych naj­waż­niej­szych. Pozwólcie im na dzia­ła­nie bez wasze­go wkła­du. Ustalcie ogra­ni­cze­nia na piśmie, a potem na piśmie pod­kre­śl­cie, że nie będzie­cie im poma­gać w pro­ble­mach, któ­re są prze­wi­dzia­ne w zasa­dach. Pod koniec każ­de­go mie­sią­ca lub kwar­ta­łu sprawdź­cie, jak ich decy­zje wpły­nę­ły na zyski i odpo­wied­nio dosto­suj­cie zasa­dy.
Nie gońcie za klien­ta­mi, szcze­gól­nie za nie­wy­kwa­li­fi­ko­wa­ny­mi lub mię­dzy­na­ro­do­wy­mi poten­cjal­ny­mi klien­ta­mi, gdy macie wystar­cza­ją­cy dopływ gotów­ki by sfi­nan­so­wać nie­fi­nan­so­we potrze­by.
Nie odpo­wia­daj­cie na e-maile, któ­re nie zaskut­kują sprze­da­żą albo moż­na na nie odpo­wie­dzieć w for­mie listy naj­czę­ściej zada­wa­nych pytań lub przez auto­ma­tycz­nie wysy­ła­ny e-mail.
Nie pra­cuj­cie tam, gdzie żyje­cie, śpi­cie albo powin­ni­ście się relak­so­wać. Oddzielajcie swo­je śro­do­wi­ska.


Co 2-4 tygo­dnie prze­pro­wa­dzaj­cie ana­lizę 20/80 dla swo­jej fir­my i życia oso­bi­ste­go.
Nie walcz­cie o nie­kończą­cą się per­fek­cję, ale o rze­czy wspa­nia­łe lub wystar­cza­ją­co dobre, zarów­no w życiu pry­wat­nym, jak i zawo­do­wym
Nie roz­dmu­chuj­cie zbyt­nio dro­bia­zgów i małych pro­ble­mów jako wymów­ki do pra­cy.
Nie trak­tuj­cie bez­ter­mi­no­wych kwe­stii jako pil­nych, by uza­sad­nić pra­cę.
Nie postrze­gaj­cie jed­ne­go pro­jek­tu lub jed­nej pra­cy jako końca i sen­su swo­jej egzy­sten­cji.
Nie igno­ruj­cie nagród socjal­nych, jakie nie­sie ze sobą życie. Otaczajcie się szczę­śli­wy­mi, pozy­tyw­ny­mi ludź­mi, któ­rzy nie mają nic wspól­ne­go z waszą pra­cą. Jeśli musi­cie, twórz­cie swo­je dzie­ła samot­nie, ale nie idź­cie samot­nie przez życie.

Dyrektor gene­ral­ny na odległość: celo­wa nie­obec­ność umoż­li­wi­ła mu stwo­rze­nie fir­my kie­ro­wa­nej przez pro­ce­sy, a nie przez zało­ży­cie­la.

Ograniczenie kon­tak­tu z mana­ge­ra­mi zmu­sza przed­siębior­cę do usta­le­nia zasad dzia­ła­nia, któ­re umoż­li­wia­ją innym radze­nie sobie z pro­ble­ma­mi na wła­sną rękę, a nie szu­ka­nie pomo­cy.

Nie jestem bramką, przez któ­rą wszyst­ko musi przejść. Jestem bar­dziej jak poli­cjant na pobo­czu dro­gi, któ­ry może wkro­czyć do akcji, jeśli potrze­ba; by upew­nić się, że wszyst­kie koła zęba­te dzia­ła­ją, jak powin­ny, wyko­rzy­stu­ję szcze­gó­ło­we rapor­ty od pod­wy­ko­naw­ców. Dwa razy w mie­sią­cu spraw­dzam kon­to ban­ko­we w poszu­ki­wa­niu dziw­nych potrą­ceń.

Zatrudniajcie fir­my out­so­ur­cin­go­we, któ­re spe­cja­li­zują się w jed­nej funk­cji (zamiast fre­elan­ce­rów), gdy to tyl­ko moż­li­we, tak by, gdy ktoś zosta­nie zwol­nio­ny, zre­zy­gnu­je albo nie osią­gnie pożą­da­nych wyni­ków, moż­na go było zastą­pić bez szko­dy dla biz­ne­su. Zatrudniajcie wyszko­lo­ne gru­py ludzi, któ­re mogą dostar­czyć szcze­gó­ło­wych rapor­tów i zastę­po­wać sie­bie nawza­jem, jeśli nastą­pi taka potrze­ba.

Upewnijcie się, że wszy­scy pod­wy­ko­naw­cy chcą się ze sobą komu­ni­ko­wać, by roz­wią­zy­wać pro­ble­my i daj­cie im pisem­ne pozwo­le­nie na podej­mo­wa­nie więk­szo­ści nie­dro­gich decy­zji bez wcze­śniej­sze­go kon­sul­to­wa­nia się z wami.

Przywiąza­nie do jed­ne­go miej­sca będzie nową cechą okre­śla­ją­cą kla­sę śred­nią. Wam jest potrzeb­na nie­ogra­ni­czo­na mobil­ność.

Nowa man­tra (nawet dla pra­cow­ni­ków) jest taka: pra­cuj gdzie­kol­wiek i kie­dy­kol­wiek chcesz, ale skończ to, co robisz.

Zróbcie zdjęcie akty­wów i prze­pły­wu pie­nię­dzy: zapi­suj­cie wszyst­kie docho­dy i wszyst­kie wydat­ki. Co może­cie wyeli­mi­no­wać: co jest albo rzad­ko uży­wa­ne, albo stre­su­je lub roz­pra­sza nie przy­no­sząc zbyt wiel­kiej war­to­ści?

Których 20% tego, co posia­dam, używam przez 80% cza­su? (Wyeliminujcie pozo­sta­łe 80% w for­mie odzie­ży, maga­zy­nów, ksią­żek itd.)
Co z tego, co posia­dam, jest przy­czyną stre­su w moim życiu? (Koszty utrzy­ma­nia, ubez­pie­cze­nie, mie­sięcz­ne wydat­ki, zaj­mo­wa­nie cza­su lub po pro­stu roz­pra­sza­nie.)

hostels.com - hotelchatter.com - myworldphone.com - worldelectronicsusa.com - franzus.com - kropla.com - cfares.com

DUŻA ZASADA (NA TEMAT ŻYCIA): jeśli nie możesz tego okre­ślić, albo cze­goś z tym zro­bić, zapo­mnij o tym.

Odkłada­cze: ci, któ­rzy oszczę­dza­ją wszyst­ko na koniec, by potem zoba­czyć, że życie prze­szło im koło nosa.

O: Pracuj dla sie­bie.
NB [nowo­bo­gac­cy]: Niech inni pra­cują dla cie­bie.

O: Pracuj, kie­dy chcesz.
NB: Wykonuj niezbędne mini­mum.

O: Bądź sze­fem, a nie pra­cow­ni­kiem – rządź.
NB: Nie bądź ani sze­fem, ani pra­cow­ni­kiem, bądź wła­ści­cie­lem.

O: Osiągnąć duży zysk, rekor­do­wą umo­wę, gar­niec zło­ta.
NB: Upewnić się, że dzień wypła­ty jest codzien­nie. Najpierw przy­pływ gotów­ki, póź­niej duża wypła­ta.

Relatywny dochód: dwo­je ludzi zara­bia po 100 tysięcy dola­rów, jeden poświę­ca na to 50 godzin tygo­dnio­wo, dru­gi 10. Ten poświę­ca­ją­cy 10 godzin jest do przo­du. Liczcie dochód na godzi­nę, a nie dochód cał­ko­wi­ty.

WYKONYWANIE NIEREALISTYCZNEGO jest łatwiej­sze niż wyko­ny­wa­nie reali­stycz­ne­go.
Nie jesteście pew­ni sie­bie? Wyobraźcie sobie, że resz­ta świa­ta też nie jest.
Posiadanie nie­zwy­kle dużego celu zapew­nia zastrzyk adre­na­li­ny, któ­ry zapew­nia wytrzy­ma­łość nie­zbęd­ną do prze­zwy­cię­że­nia nie­unik­nio­ne­go (prze­szko­dy).
Realistyczne cele nie są inspi­ru­ją­ce.
Robienie dużych rze­czy zaczy­na się od odpo­wied­nie­go zapy­ta­nia o nie: „Co by mnie pod­eks­cy­to­wa­ło?”

Przeciwieństwem szczę­ścia jest nuda.
Podekscytowanie to bar­dziej prak­tycz­ny syno­nim szczęścia, i to dokład­nie je powin­ni­ście pró­bo­wać dogo­nić.

Co by było, gdy­by nie mogło wam się nie udać?
Co by było, gdy­by­ście byli 10 razy mądrzej­si niż resz­ta świa­ta?

Zamieńcie „bycie” w „robie­nie”.
Wspaniały kucharz -> kola­cja wigi­lij­na bez niczy­jej pomo­cy.
Biegły język chiń­ski -> 5-minu­to­wa roz­mo­wa z chiń­skim współ­pra­cow­ni­kiem.



WYDAJNOŚĆ a SKUTECZNOŚĆ
Wykonujcie zada­nie w jak naj­bar­dziej oszczędny spo­sób
Sprzedawca door-to-door jest wydaj­ny, ale nie­sku­tecz­ny. (Lepiej by mu szło za pośred­nic­twem e-maili.)


To samo spraw­dza się w przy­pad­ku oso­by, któ­ra 30 razy dzien­nie spraw­dza pocz­tę i ma meto­dę na wyko­ny­wa­nie rze­czy do koń­ca.





 

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Guy Kawasaki
Prekursor ewangeli kultu
produktów Apple. Dzisiaj CEO
G.T.Ventures
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Grupowanie
Informacje uło­żo­ne w zna­jo­me i roz­sąd­ne gru­py są łatwiej­sze do zro­zu­mie­nia i zapa­mię­ta­nia.
Dzielenie dużych list (spi­sów tre­ści, pozy­cji w menu) na mniej­sze gru­py spra­wia, że infor­ma­cje są łatwiej­sze do zro­zu­mie­nia i opa­no­wa­nia.

Jeśli cho­dzi o wyuczo­ne zacho­wa­nia, mamy skłon­ność do pod­świa­do­me­go dzie­le­nia codzien­nych wyda­rzeń na mniej­sze czę­ści, jak na przy­kład poran­ne przy­go­to­wy­wa­nie się do wyj­ścia. Zrozumienie jak ludzie roz­wi­ja­ją w umy­śle zwy­cza­je, na Twojej stro­nie lub gdzie indziej – może ujaw­nić obsza­ry, któ­re war­to ulep­szyć.
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
Otrzymaj ofertę