show menu
+ Menu

Sprawdzone wskazówki od copywriterów, których warto obserwować w 2013 roku.

Gdybym dziś zaczynał pracę w branży, śledziłbym właśnie tych ludzi.

    • bohaterowie-copywritingu
Co znajdziesz w artykule

    Pisaliśmy już o tym, jak wybrać bar­dzo dobrego copyw­ri­tera. Przyszedł czas, aby­ście poznali ich oso­bi­ście i dowie­dzieli się od nich za darmo tego, za co na co dzień ludzie płacą im pie­nią­dze.

    Jeśli dopiero zaczy­nasz odkry­wać mecha­nikę sprze­daży za pomocą słów, nie mogłeś tra­fić lepiej. To praw­dziwe kom­pen­dium wie­dzy zdo­by­wa­nej latami i wyło­żo­nej w pro­stych sło­wach. Nie prze­gap tej okazji.

    Siedmiu wspa­nia­łych i ich spraw­dzone recepty na sukces

    Poprosiliśmy przy­ja­ciół i cenio­nych przez nas ludzi z branży o to, aby podzie­lili się z nami naj­cen­niej­szą poradą doty­czącą copyw­ri­tingu. Jako, że słowo mądrość okre­śla każdą z tych osób, to udało nam się stwo­rzyć jed­nen z naj­mą­drzej­szych arty­ku­łów na stro­nach Copywriting.pl.

    Daliśmy im wolną rękę, nie defi­nio­wa­li­śmy tematu z nadzieją, że ich wypo­wie­dzi będą się uzu­peł­niać. Tak się też stało. Ten tekst to efekt doświad­cze­nia zdo­by­wa­nego latami, dla­tego jeśli dopiero zaczy­nasz przy­godę z copyw­ri­tin­giem, radzę nie czy­tać tego jed­nym tchem. Pozwól sobie zatrzy­mać się po każ­dej wypo­wie­dzi. Kolejność jest oczy­wi­ście alfa­be­tyczna (z uwględ­nie­niem dżen­tel­meń­skiej uprzejmości).

    Czy wiesz, że…
    Mądrość defi­niuje się także jako umie­jęt­ność podej­mo­wa­nia uza­sad­nio­nych decy­zji, które w dłuż­szej per­spek­ty­wie przy­no­szą pozy­tywne rezul­taty. Dlatego wła­śnie warto prze­czy­tać ten artykuł.

    Katarzyna Kot – KatarzynaKot.pl

    Katarzyna Kot Poznaj mnie lepiej

    Twój tekst ma odzwier­cie­dlać spo­sób myśle­nia innych ludzi.

    Pisz tak, jak myśli Twój klient.


    Czy wiesz, że każdy, kto tra­fia na Twoją stronę cze­goś szuka? Pewnie jesteś zdzi­wiony, ale to wła­śnie główny powód odwie­dzin. Ludzie, któ­rzy przy­cho­dzą na Twoją stronę zawsze cze­goś szu­kają. Albo infor­ma­cji. Albo pro­duk­tów. Albo usług. Albo... roz­wią­za­nia kon­kret­nego pro­blemu, który z ich punktu widze­nia jest w danej chwili naj­waż­niej­szy na świecie.

    Nie wie­rzysz?
    Zatem przy­po­mnij sobie, co robisz kiedy coś Ci nie wycho­dzi, cze­goś nie umiesz, coś jest za trudne lub nie­zro­zu­miałe. Wpisujesz zapy­ta­nie do Google i... szu­kasz. Szukasz tak długo, aż znaj­dziesz, naj­czę­ściej opusz­cza­jąc wiele stron po dro­dze.

    Dokładnie w ten sam spo­sób zacho­wują się inni. Dlatego dobrze zasta­nów się, do kogo piszesz i po co. Bardzo pre­cy­zyj­nie zde­fi­niuj cele tek­stu, jaki ma poja­wić się na stro­nie – nie­ważne, czy będzie to strona z ofertą, strona fir­mowa, lan­ding page czy tekst na bane­rze. Masz do wyko­rzy­sta­nia potężną moc – słowa. Poznaj zwy­czaje osób, które mogą zostać Twoimi Klientami, popatrz na nich jak na kon­kret­nych ludzi – nigdy nie trak­tuj ich jak ano­ni­mo­wych użyt­kow­ni­ków. Dowiedz się co lubią, czego się oba­wiają, jakie są ich marze­nia. A potem pisz. Pisz tak, jak myślą osoby, które tra­fią na stronę. Po dru­giej stro­nie ekranu zawsze sie­dzi jakiś człowiek.

    Tomasz Banasik – TomekBanasik.com

    Pamiętaj:
    dobry biz­nes zaczyna się
    od dobrej
    nazwy!


    Czy kupił­byś kochance róże, gdyby nazy­wały się „żyga­dła pospo­lite”? Czy zapre­nu­me­ro­wa­ła­byś face­towi „Playboya”, jeśli nazy­wał by się „Super Express”?

    Dobra nazwa oczy­wi­ście nie zastąpi dobrego pro­duktu. Ale to ona spra­wia, że odbiorca zain­te­re­suje się wła­śnie tym pro­duk­tem, a nie pro­duk­tem konkurencji.

    Tomasz Banasik Poznaj mnie lepiej

    Bez względu na to, co zro­bisz dla wypro­mo­wa­nia swo­jej marki / pro­duktu / usługi, jedna rzecz będzie się za nim cią­gnęła zawsze: nazwa. Musisz mieć świa­do­mość tego, że na każdą jedną reklamę, dzia­ła­nie PR, poda­nie wizy­tówki czy nawet roz­mowę z kon­tra­hen­tem wpływ będzie miała wła­śnie nazwa, z którą do niego przyj­dziesz.

    Możesz mieć kiep­skie tek­sty na stro­nie www. Da się je łatwo popra­wić. Możesz mieć słabe hasło rekla­mowe w kam­pa­nii rekla­mo­wej. Spokojnie: ono i tak zosta­nie zapo­mniane za kilka dni. Ale nie możesz mieć kiep­skiej nazwy, bo to ją widać na każ­dym dłu­go­pi­sie z logo firmy i każ­dej kartce two­jego papieru firmowego.

    Wojciech Diechtiar - MagnetycznyMarketing.pl

    Wojciech DiechtiarPoznaj mnie lepiej

    Zdefiniuj pro­blem, przyj­rzyj mu
    się bli­żej,
    i podaj roz­wią­za­nie.


    To naj­lep­sza rada doty­cząca pisa­nia arty­ku­łów na blogu, jaką kie­dy­kol­wiek otrzy­ma­łem. Pochodzi od Daegana Smitha. Pisząc według tego modelu z łatwo­ścią zaskar­bisz sobie zaufa­nie czy­tel­ni­ków i zbu­du­jesz wize­ru­nek eks­perta w swo­jej branży.

    Uwaga: pro­blem!
    Człowiek dys­po­nuje ewo­lu­cyj­nie wykształ­co­nym mecha­ni­zmem wykry­wa­nia poten­cjal­nego zagro­że­nia. Dysponując pro­fi­lem swo­jego ide­al­nego odbiorcy jeste­śmy w sta­nie okre­ślić pro­blemy, z jakimi się boryka, które roz­wią­zuje nasz biz­nes. Umieszczając defi­ni­cję pro­blemu w nagłówku oraz pierw­szej sek­cji arty­kułu wyzwo­limy ten mecha­nizm, przy­ku­wa­jąc czy­tel­nika do ekranu.

    Głębiej w pro­blem
    Kolejnym celem copyw­ri­tera jest zdo­by­cie i pogłę­bie­nie zaufa­nia do sie­bie. Osiąga go zaj­mu­jąc się szcze­gó­łowo zasy­gna­li­zo­wa­nym wcze­śniej pro­ble­mem. Poświęć drugą sek­cję arty­kułu wej­ściu głę­biej w pro­blem. Wskaż jego przy­czyny, symp­tomy, roz­tocz wizję krótko- i dłu­go­fa­lo­wych kon­se­kwen­cji wyni­ka­ją­cych z nie­roz­wią­za­nia problemu.

    Pomoc nad­cho­dzi!
    Dobry arty­kuł musi ofe­ro­wać roz­wią­za­nia pro­blemu. Tylko zaspo­ka­ja­jąc pra­gnie­nie czy­tel­nika zro­bie­nia porządku z uprzy­krza­ją­cym mu życie pro­ble­mem zaskar­bisz sobie jego wdzięcz­ność. Nie ma tu miej­sca na pół­środki. Twoje roz­wią­za­nie pro­blemu musi posia­dać wymierną war­tość dla czy­tel­nika. Pisząc arty­kuł na bloga sprze­da­jesz rze­telną infor­ma­cję, zysku­jąc w zamian repu­ta­cję eks­perta i zaufanie.

    Łukasz Kamiennik - TotalCopywriting.pl

    Odkryj, czego
    ludzie chcą
    i pokaż, jak
    mogą to zdo­być.


    Często – zbyt czę­sto – copyw­ri­te­rzy popeł­niają fun­da­men­talny błąd: usi­łują sprze­dać daną rzecz, ponie­waż chcą ją sprze­dać; a nie dla­tego, że ktoś bar­dzo chce ją kupić.

    Wyjaśniając na przy­kła­dzie: uwiel­biam cukierki. Ale jeśli zarzucę wędkę z tym, co lubię, wów­czas ryby nie będą brały — bo ryby wolą robaki. Więc kiedy łowię, muszę myśleć jak ryba.

    Łukasz Kamiennik Poznaj mnie lepiej

    Kiedy piszę, muszę myśleć jak jego odbiorca, nie jak copyw­ri­ter z arse­na­łem tech­nik… Muszę mieć na hory­zon­cie pro­fil ide­al­nych poten­cjal­nych klien­tów, tych 20% odpo­wie­dzial­nych za 80% rezul­ta­tów. Mówiąc pro­fil mam na myśli: jego pro­blemy, jego pra­gnie­nia, jego fru­stra­cje, jego marze­nia, jego prze­ko­na­nia — czyn­niki, które poru­szają w nim wraż­liwą strunę i moty­wują do pod­ję­cia ocze­ki­wa­nej reak­cji.

    Teraz! Potrzeby, pra­gnie­nia, zmar­twie­nia i marze­nia poten­cjal­nych kupu­ją­cych można zamknąć pod jed­nym sło­wem: pro­blemy. Nawet typowe pra­gnie­nie: „Hmm, skąd wziąć pie­nią­dze na auto, które od dawna mi się marzy?” — jest pro­blem? Jest.

    Cytując kla­syka, Elmera Wheeler, sław­nego sprze­dawcę daw­nych dni — „Nie ma pro­blemu, nie ma sprze­daży.” Zadaniem copyw­ri­tera jest odna­leźć ten pro­blem i skon­cen­tro­wać wokół niego tekst.

    Jeszcze jeden kon­tra­stowy przy­kład mojej idei: Biorę tabletkę na ból głowy tylko, jeśli boli mnie głowa. Ktoś może być świa­to­wej klasy copyw­ri­te­rem, ale w życiu mnie nie prze­kona do zakupu tabletki na ból głowy, jeśli wpierw nie boli mnie głowa.

    Tak my, copyw­ri­te­rzy, powin­ni­śmy myśleć o odbior­cach, do któ­rych piszemy swoje tek­sty. Inaczej będą mało wpływowe.

    Piotr Kulka - SwiezeTeksty.pl

    Piotr Kulka Poznaj mnie lepiej

    Tylko ci, któ­rzy idą pod prąd, wyróż­niają się spo­śród wielu.

    Think dif­fe­rent - Steve Jobs

    'Myślenie ina­czej' jest w cenie. W cza­sie, gdy wiele mło­dych, ambit­nych i zdol­nych Polaków zakłada wła­sny biz­nes z nadzieją na suk­ces ryn­kowy, ich naj­waż­niej­szym celem dłu­go­ter­mi­no­wym w zakre­sie mar­ke­tingu jest stwo­rze­nie sil­nej, wyra­zi­stej marki.

    Tylko dzięki niej będą w sta­nie prze­bić się przez rze­szę już dzia­ła­ją­cych firm. Nowy wize­ru­nek wymaga świe­żego podej­ścia do tematu pro­wa­dze­nia biznesu.

    W 2013 roku, tak jak w latach poprzed­nich, warto posta­wić na ory­gi­nal­ność i sku­tecz­ność komu­ni­ka­cji zewnętrz­nej firmy. Najważniejsze, by zostać zauwa­żo­nym, a tylko ci, któ­rzy idą pod prąd, wyróż­niają się spo­śród wielu.

    Dariusz Puzyrkiewicz - Dynanet.pl

    Zbyt wiele ofert sprze­da­żo­wych mówi ‘chcę Ci coś sprze­dać’ zamiast ‘chcę Ci pomóc’.

    Maxwell Sackheim był jedną z legend mar­ke­tingu bez­po­śred­niego. Choć prze­te­sto­wał i pozo­sta­wił po sobie wiele sku­tecz­nych tri­ków (mię­dzy innymi Negative Option), to powyż­szy cytat oddaje główną myśl jego dzia­łań. „Too many direct mail let­ters say „I want sell You” instead of „I want to serve You”.

    Dlaczego uwa­żam, że to naj­lep­sza rada na rok 2013? Bo to może Cię wyróż­nić z tłumu rekla­mo­daw­ców na dwa sposoby.

    Dariusz PuzyrkiewiczPoznaj mnie lepiej

    Po pierw­sze, Twoje oferty będą o wiele bar­dziej sku­teczne, jeśli sku­pisz się na klien­cie i jego pra­gnie­niach i pro­ble­mach. Jeśli ofe­ru­jesz pomoc, to musisz znać go na wylot. Łatwo zdo­być i utrzy­mać uwagę czy­tel­nika oferty, jeśli piszesz o tym, co zaprząta jego myśli.

    Po dru­gie, zmie­nia się postrze­ga­nie Twojej oferty, pro­duktu i firmy. Zamiast nachal­nego i samo­lub­nego woła­nia „kup ode mnie, a nie od innych” po pro­stu dajesz klien­towi do ręki roz­wią­za­nie jego pro­blemu. Jak myślisz, czy da się zigno­ro­wać taką ofertę?

    Michał Rybicki - Copywriterzy.com

    Michał Rybicki Poznaj mnie lepiej

    Jeśli nie
    powie­dzie Ci się
    za pierw­szym razem, pró­buj aż do skutku.


    W począt­kach dzie­więt­na­stego wieku pewien młody czło­wiek miesz­ka­jący w Londynie chciał zostać pisa­rzem. Jednak wszystko jakby się sprzy­się­gło prze­ciw niemu. Nie dane mu było cho­dzić do szkoły dłu­żej niż cztery lata. Ojciec sie­dział w wię­zie­niu za długi i mło­dzie­niec czę­sto bywał głodny.

    Wreszcie dostał pracę: nale­pia­nie ety­kiet na butelki z czer­ni­dłem w peł­nym szczu­rów skła­dzie. Sypiał w znisz­czo­nym pokoju na pod­da­szu razem z dwójką innych chłop­ców — nożow­ni­ków z lon­dyń­skich slumsów.

    Miał tak mało wiary we wła­sne umie­jęt­no­ści, że pierw­szy swój tekst wysy­łał do wydawcy w środku nocy, aby nie nara­żać się na kpiny. Odrzucano mu kolejne opo­wia­da­nia. Wreszcie przy­szedł wielki dzień i jedno z jego opo­wia­dań przy­jęto. Prawda, nie dostał za nie ani szy­linga, ale jeden z wydaw­ców go pochwa­lił. Jeden z wydaw­ców wyra­ził mu uzna­nie. Był tak wzru­szony, że tego dnia ze łzami w oczach długo cho­dził uli­cami Londynu. Pochwała i uzna­nie, któ­rego wyra­zem było wydru­ko­wa­nie opo­wia­da­nia, zmie­niły całe jego życie. Gdyby nie to, mógłby je spę­dzić w zaszczu­rzo­nych fabry­kach. Być może sły­sza­łeś o tym chłopcu. Nazywał się Karol Dickens.

    Żądasz rezul­ta­tów? Podejmij wła­ściwe działanie...

    Na koniec, będę musiał Cię roz­cza­ro­wać, jeśli łudzisz się, że bez cięż­kiej, codzien­nej prak­tyki napi­szesz tekst, który wywin­duje Twoją sprze­daż. Mawiają, że pierw­sze śliwki to roba­czywki. To prawda. Jeśli pro­wa­dzisz wła­sny biz­nes i zda­jesz już sobie sprawę, że naj­więk­sza moc mar­ke­tingu pły­nie wła­śnie z copyw­ri­tingu, to pozo­stają Ci dwa wyj­ścia. Albo wstę­pu­jesz do klubu, z pełną świa­do­mo­ścią i godzisz się na wieczną naukę i zgłę­bia­nie natury ludz­kiego umy­słu, albo znaj­du­jesz wła­ści­wego part­nera do współ­pracy, a sam zaj­mu­jesz się tym, co umiesz robić naj­le­piej. Jakąkolwiek decy­zję podej­miesz, trzy­maj się bli­sko tych ludzi...

    Na górę
    Piszemy dochodowe
    treści reklamowe  
    Wyceń za darmo
    Kompletowanie zestawu
    Im bli­żej jeste­śmy skom­ple­to­wa­nia całej kolek­cji, tym bar­dziej chcemy mieć wszyst­kie jej elementy.
    Ta zasada ma zasto­so­wa­nie także w przy­padku nie­do­koń­czo­nych puz­zli i obraz­ków – chcemy zoba­czyć cały, ukoń­czony obra­zek.

    Poszukaj logicz­nych zesta­wów (jak rodzaje infor­ma­cji), które mogą suge­ro­wać kom­ple­to­wa­nie kolek­cji. Co ludzie mogą zbie­rać w Twoim sys­te­mie? Jak można pogru­po­wać te ele­menty w odrębne zestawy by stwo­rzyć łatwiej­sze do osią­gnię­cia cele (i moty­wa­cję do dal­szego zbie­ra­nia więk­szej kolekcji)?

    Mądrego miło posłuchać

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Sprawdź to - kliknij tutaj.

    Lubisz nasze treści i to co robimy?
    Możesz publikować je u siebie, sprawdź
    także jak jeszcze możesz nas wesprzeć.

    Prawdziwy geniusz w dziedzinie
    marketingu. Właściciel
    Ogilvy&Mather.
    x
    Będziemy Ci bardzo wdzięczni za
    sugestie lub informację o napotkanym
    błędzie. Każdego dnia wkładamy wiele
    pracy, aby te strony były lepsze.

    Pozwól nam Tobie podziękować:
    no-spam